Siła małżeństwa

Drogi Czytelniku,
z największą przykrością słuchałem niedawno w telewizji wypowiedzi jednej z celebrytek, gdy deklarowała, że gdy jej małżeństwo rozpada się, to zaraz zawiera następne. Jakoby to miało być jej patentem na szczęśliwe życie we dwoje.  Być może jest tak w jej przypadku, jednak osobiście byłbym bardzo ostrożny w formułowaniu takich tez. Ba, wręcz głoszę przeciwne!

Moim zdaniem wszystko zaczyna się na etapie oczekiwań, co dane małżeństwo ma spełnić. Jeśli ma to być tylko kulturowy układ dwóch niezależnych bytów, to trudno w nim doszukać się stabilnych elementów. Co prawda mimo ich braku zdarzają się przypadki trwałości, bo np. obie strony uważają, że z różnych powodów wypada być razem.

Co zrobić, żeby mieć prawie stuprocentową pewność trwałego związku małżeńskiego? Teoretycznie rozwiązanie jest proste: trzeba znaleźć odpowiednich kandydatów. A jak się to zalecenie przekłada na praktykę? Cóż, za udane małżeństwo – podobnie jak za każdy sukces – trzeba zapłacić cenę. Niestety, oczekujemy „rezultatów” za darmo.

A co jest największym elementem tej ceny? Moim zdaniem zrozumienie na czym polega trwała więź między mężem i żoną oraz czym ona jest. Więź jest kwintesencją małżeństwa!

Cały problem polega na tym, że jak każde „połączenie” wymaga ona wzmacniania i konserwacji. Przypomnij sobie, czy w nawale obowiązków zawodowych o tym pamiętasz? A może nawet nie jesteś tego faktu świadomy? Może tak jesteś zajęty swoimi problemami, że trudno Ci zauważyć samotność żony? Czy przyszło Ci na myśl, że mimo obecności w domu ona czuje się coraz bardziej niedoceniona, pozbawiona kontaktu z Twoim światem i znajomymi, tak jakby odłączona z Twojego życia. Jednym słowem zbędna! To rodzi u niej uzasadnioną frustrację.

Co gorsza, może tak Cię kochać, że Ci tego w oczy nie powie, bo nie chce Cię odrywać od Twoich zajęć ani denerwować. Co z tego, że jesteście wobec siebie lojalni, wierni, wychowujecie wspólnie dzieci, dzielicie się lepiej lub gorzej innymi obowiązkami, gdy więź między wami słabnie, a Ty jesteś na to ślepy. Przecież żona też ma prawo żywić głębokie pragnienie robić coś znaczącego w życiu, poczuć pełnię swojej wyjątkowości, aby liczyli się z ni inni. Ty też!

Jeśli powyższych słów nie rozumiesz, oznacza to, że dla Ciebie żona nie jest wartością samą w sobie. To może być duży błąd.

Zauważ, że małżeństwo to doskonały poligon doświadczalny uczenia się, jak współpracować z ochotnikami, którzy z punktu widzenia zarządzania są najbardziej wydajnymi „pracownikami”. Gdy posiądziesz takie umiejętności, będziesz umiał stworzyć taką kulturę działania każdej organizacji, że będzie ona osiągać najlepsze wyniki rok w rok.

Z jakich powodów małżeństwo ma Ci dać taką siłę? Bo tak naprawdę tylko w tym typie związku możesz zrozumieć, czym jest Twoja spójność wewnętrzna i dlaczego tak trudno dotrzymać obietnic złożonych sobie i innym, gdy wokół tyle pokus. Jeśli zaś skupisz się na swoim ego , zamiast posłuchać żony, w ostatecznym rozrachunku prawdopodobnie zniweczysz swoje wszystkie działania, bo wykorzystujesz tylko część swoich możliwości i nie zapewniasz podwładnym odpowiednich warunków lub środków.

Tymczasem pracując na swoje dobre małżeństwo i dążąc do coraz lepszej więzi z żoną, rozwijasz niezwykle istotne przymioty do Twojego osobistego sukcesu. Rośnie w Tobie poczucie uczciwości i sprawiedliwości, z coraz większą łatwością dostrzegasz, co jest słuszne, a co nie, widzisz, co służy ludziom, a co im szkodzi, odróżniasz prawdę i kłamstwo, czyli dobro od zła.

Dzięki spójności wewnętrznej masz też inne korzyści, jak wspaniałe relacje z innymi ludźmi, brak zaburzeń zdrowia psychicznego, no i przede wszystkim jesteś coraz bardziej skuteczny w realizowaniu życiowych celów.

Jeśli potem taką wiedzę wcielisz w życie, poradzisz sobie z każdym wyzwaniem i problemem w dowolnej organizacji, a otoczenie uzna Cię za wybitnego eksperta mającego wewnętrzną siłę i moralny autorytet, a nie tylko stanowisko.

Jak widzisz, małżeństwo może być dla Ciebie porażką lub szczęśliwym darem losu. W tym drugim przypadku poznasz, na czym polega jego siła!

PS. Relacje są bardzo ważne nie tylko w rodzinie. Zajrzyj okiem kamery na krótkie sprawozdanie filmowe z konferencji „Biznes to relacje„. Jeśli się dobrze przyjrzysz, to na paru ujęciach ja też migam w kadrze.

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.jekos.pl

Przedmałżeńskie rozterki

Drogi Czytelniku,
wczoraj na zaproszenie Pana Młodego brałem udział w uroczystościach ślubnych w pięknym, późnogotyckim kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Płońsku. Znam się z Piotrem z zajęć w klubie Toastmasters, więc pojechałem złożyć życzenia jemu i Agnieszce na „nową drogę życia”. Tak przy okazji, jeśli masz do czynienia z wystąpieniami publicznymi lub musisz zabierać głos na spotkaniach w pracy, radzę Ci poznać zasady bycia dobrym mówcą, bo z pewnością przyda Ci się taka umiejętność. Zajrzyj chociaż przez ciekawość do któregoś z klubów Toastmasters w Polsce lub na świecie. Oczywiście najlepiej do naszego polskojęzycznego na Politechnice Warszawskiej.

Jeśli chodzi o ślub, ciekaw jestem, na jakim etapie życia Ty się znajdujesz. A konkretnie, czy jesteś przed czy po zawarciu związku małżeńskiego. No bo jeżeli ślub masz już za sobą, to raczej ten wpis będzie dla Ciebie mało interesujący. Jeśli jednak „nowa droga życia” dopiero przed Tobą lub jesteś na niej, tyle że bez stosownego dokumentu, to może akurat znajdziesz dla siebie parę inspiracji.

Prawdę powiedziawszy masz prawo do niepokoju lub niepewności co do skutków zawarcia małżeństwa. Ostatecznie tych w miarę udanych jest tylko  mniej więcej 20%. Wśród nich zdecydowana mniejszość czuje się w pełni zadowolona, szczęśliwa i spełniona.

A co z 80% małżeństw nieudanych? Kiepsko to wygląda, bo podział jest mniej więcej taki: 20% trwa dalej bez żadnej nadziei na lepsze dni unieszczęśliwiając małżonków coraz bardziej, 20% żyje w separacji oficjalnej lub nieoficjalnej, a 40% kończy się ostatecznie rozwodem.

Jak widzisz ryzyko w małżeństwie, że ono padnie, jest wysokie. Ja znając statystyki całkowicie rozumiem Twoje uzasadnione obawy przed jego zawarciem. Bojąc jest skutków i następstw nieudanego małżeństwa wiele par woli żyć na „kocią łapę”, bo wydaje im się, że mają wtedy większą swobodę działania, gdy przyjdzie się rozstać. Uważam jednak, że w dłuższej perspektywie takie rozwiązanie jest dosyć kontrowersyjne, żeby nie rzec kiepskie, bo z pewnością nie gwarantuje sukcesu.Dlaczego?

W moim sposobie widzenia świata i na podstawie dwudziestu kilku lat małżeństwa jestem przekonany, że udany związek dwojga ludzi trzeba zbudować na trwałej więzi między mężem i żoną. Jeśli brakuje spoiwa w postaci miłości przejawiającej się w zaufaniu, wierności, wzajemnej fascynacji, tolerancji na przywary drugiej osoby i wiele innych „drobiazgów”, to relacje między partnerami ulegną wpierw osłabieniu i potem się posypią, gdy pojawią się niespodziewane trudności.

Rozterki przedmałżeńskie są tym bardziej uzasadnione, że brakuje dobrych wzorców z małżeństw naszych rodziców, krewnych, przyjaciół czy sąsiadów. Co tu dużo mówić, trudno znaleźć szczęśliwe związki dwojga ludzi. Do tego dochodzą negatywne wzorce z filmów i telewizji będące zaprzeczeniem miłości małżeńskiej.

Nic dziwnego, że w tym zamieszaniu pojęć małżeństwo wydaje się czynem wysoce ryzykownym. Pytanie o to, czy akurat moje małżeństwo okaże się sukcesem, czy też dopadnie je kryzys i zakończy się rozwodem lub nieszczęśliwym związkiem, jest w pełni uzasadnione. Jakie są szanse na to, że ono będzie szczęśliwe? Co zrobić, żeby do minimum ograniczyć ryzyko związane z jego zawarciem?

Trudno dziwić się takim pytaniom, gdy wokół widać, co się dzieje z małżeństwami i związkami ludzi. Jak Ty odpowiadasz sobie na te pytania?

Pytam dlatego, żebyś oswoił się z nową rolą, którą przyjdzie Ci odgrywać. Przygotuj się do nowej sytuacji „na sucho”. Wyobraź sobie, jak powinieneś myśleć i zachowywać się jako element związku małżeńskiego, gdy już masz stosowny „papier”. To, że jako para znacie się miesiącami czy latami, nic nie znaczy, gdy zdecydowaliście się „na piśmie” i przed Ołtarzem, że będziecie razem aż do śmierci.

Taka deklaracja to naprawdę duże wyzwanie! Dlaczego? Bo ona kończy Twoje życie solo. Teraz nagle trzeba zacząć  myśleć w kategoriach MY, a nie jak było pięknie dotychczas JA. To jest niezwykle istotna zmiana. Cóż, każda zmiana jest nowym wyzwaniem dla Ciebie.

Właśnie dziś, jeszcze przed zaślubinami, gdy masz przedmałżeńskie rozterki, możesz rozważać wszelkie za i przeciw małżeństwu. Jeszcze masz czas odpowiedzieć sobie na pytanie: „Po co mi ten problem na całe życie?”.  A może jednak określiłeś swoje nowe potrzeby życiowe i one rzeczywiście istotnie związane są z małżeństwem? Postaw sprawę jasno, bo trudne pytania zadane teraz, umożliwią Ci łatwiejsze życie w przyszłości. Tak to już jest, że dobrze przemyślane i rozważne decyzje uchronią Cię przed rozczarowaniem własnym małżeństwem. Powodzenia!

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.jekos.pl

Istota miłości w małżeństwie

Drogi Czytelniku,
ciekaw jestem, czym dla Ciebie jest miłość w małżeństwie i jak Ty podchodzisz do tego tematu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że seks z pewnością stanowi integralny element życia małżeńskiego, bo nieskonsumowane pod tym względem małżeństwo uznaje się za nieważne. Niemniej z czasem atrakcyjność fizyczna przemija, a mimo to długoletni małżonkowie potrafią wciąż być sobą zafascynowani. Na czym polega ten fenomen?

Moim zdaniem, aby go zrozumieć, trzeba sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie, z jakiego budulca tworzy się nasza miłość. Co to jest w Twoim przypadku? Dopóki brakuje Ci odpowiedzi na to ważne pytanie, wciąż tylko będziesz myślał o seksie w nadziei, że on załatwi wszystkie inne problemy. W rezultacie będzie to tylko przejściowe zauroczenie drugą osobą, a nie głębokie i trwałe uczucie.

Owszem, jak zauważył Honoriusz Balzak reprezentując męski punkt widzenia: „Żona jest dla młodego mężczyzny kochanką, dla dojrzałego towarzyszką, a dla starego  pielęgniarką. Zatem w każdym wieku jest pretekst, aby się ożenić.”, ale przecież szczęśliwe małżeństwo to nie tylko sam akt zaślubin. Tak jest tylko w bajkach, gdzie było huczne wesele królewicza i królewny, po którym żyli długo i szczęśliwie. W realnym życiu jest odwrotnie. Niestety, w wielu przypadkach dopiero wtedy – po podpisaniu stosownego aktu – zaczynamy sobie uświadamiać, w co się wpakowaliśmy.

Im szybciej zrozumiesz, że to, co jest po ślubie, stanowi inną rzeczywistość, niż była przed nim, tym bardziej zaczniesz poczuwać odpowiedzialność za swoje małżeństwo. Bowiem teraz odpowiadasz nie tylko za siebie, ale też za swoją drugą ukochaną osobę, a potem jeszcze za wasze dzieci, a czasami też rodziców, czyli całą rodzinę. Poza tym w małżeństwie tracisz trochę niezależności, bo musisz zrezygnować z niektórych swoich zajęć, przyzwyczajeń, a nawet kompanów do towarzystwa. Z pewnością takiego „poświęcenia” nie brałeś pod uwagę przed ślubem.

A potem jako owoc waszej miłości rodzi się pierwsze dziecko. Zaczynają się nieprzespane noce dla Ciebie i żony z powodu jego płaczu wywołanego przez kolki, rosnące ząbki, grymasy, żądanie cyca bądź inne przypadłości. Potem dziecku trzeba poświęcać coraz więcej czasu, bo śpi coraz krócej. Do tego dochodzą obowiązki małżeńskie, prace domowe, życie towarzyskie, zajęcia zawodowe bądź inne i w końcu doby nie starcza. Brakuje czasu na odpoczynek, refleksje, rozwój osobisty, więc rodzą się wzajemne żale. Potem może być następne dziecko i problemy rosną – że o kwestiach finansowych nie wspomnę.

W tej sytuacji jedynym ratunkiem jest wzajemne zakochanie. To stan długotrwałej miłość między Tobą i tą ukochana osobą, którą lubisz ponad wszystko, podziwiasz ją. Można rzec, fascynujesz się nią i to niezależnie od okoliczności, które się trafiają. Jeśli takiego stanu nie ma w małżeństwie, to ono szybko runie, bo braknie w nim siły napędowej i wygrają z nim bolączki dnia codziennego.

Dlatego musisz robić wszystko, aby nie wpaść w rutynę, bo ona zabije każdy związek. Nie możesz spocząć na laurach, bo wciąż Twoim celem jest doskonalić się w roli członka rodziny. Owszem, w wielu przypadkach jest trudno doprowadzić do małżeństwa. Chociaż w tej dziedzinie zazwyczaj znajdujemy dość siły i wytrwałości. Gorzej jest z jego utrzymaniem, bo jakoś się już mniej do tego przykładamy. Tymczasem właśnie wtedy spadają na nas nowe wyzwania i im trzeba stawić czoła.

Jednym słowem, jakość małżeństwa jest Twoim wyborem. Możesz je wieść byle jak i wciąż narzekać, że życie kładzie Ci kłody pod nogi bądź stworzyć sobie wspaniałe małżeństwo, z którego będziesz dumny, bo dzięki niemu stałeś się lepszym człowiekiem. Na tym polega istota miłości w małżeństwie, że dzięki zakochaniu wpływacie na siebie nawzajem doskonaląc swoje talenty, umiejętności, wiedzę, relacje międzyludzkie, wzajemny szacunek itp. Każde małżeństwo ma tutaj swoje wybrane obszary.

Człowiek jest tak skonstruowany, że niezależnie jaka rola mu przypada, chce w niej się zrealizować. Tak jest też z małżeństwem, gdzie też potrzebujesz samorealizacji. Teraz gdy o tym wiesz, zacznij z większym zrozumieniem budować wytrwale swój związek z ukochaną osobą, a poziom zadowolenia z osiągniętych rezultatów z pewnością Cię zadziwi.

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.jekos.pl

 

 

Honoriusz Balzak reprezentując męski punkt widzenia w tej kwestii użył mniej więcej takich słów: „Żona jest dla młodego mężczyzny kochanką, dla dojrzałego towarzyszką, a dla starego pielęgniarką. Zatem w każdym wieku jest pretekst, aby się ożenić.”.

Rocznica ślubu

Drogi Czytelniku,
właśnie minęła 23 rocznica naszego ślubu. Dlatego też powziąłem decyzję, aby parę najbliższych wpisów na blogu dotyczyło spraw udanego małżeństwa.  Co tu dużo mówić. Odczuwam satysfakcję, że moje małżeństwo jest szczęśliwe, więc chcę abyśmy wspólnie przeanalizowali, jakie są tego przyczyny. Może niektóre doświadczenia zechcesz zastosować u siebie?

Przecież udane małżeństwo to nie przypadek, jak się powszechnie sądzi. To wynik działań podjętych przed i po ślubie, aby zminimalizować ryzyko kryzysu.  Jednym słowem, trzeba na taki sukces zapracować, aby po latach z satysfakcją mówić, że jesteśmy w naszym małżeństwie szczęśliwi.

W poprzednim wpisie pytałem Cię o Twoje nadrzędne wartości. Być może zaliczysz do nich udane małżeństwo. W każdym bądź razie zarówno ja jak i moja Żona nadaliśmy mu w naszym życiu bardzo wysoką rangę. W hierarchii wartości stało się ono jednym z najważniejszych celów życiowych. Przetrwało ono mimo wielu braków na starcie i negatywnej opinii otoczenia, że nam się też nie uda. Ba, zaryzykuję twierdzenie, że nasze małżeństwo jest coraz lepsze.

Owszem, brakowało nam wielu atrybutów przydatnych młodemu małżeństwu: własnego mieszkania, niezależności finansowej, dobrej pracy, wpływowych popleczników, umiejętności towarzyskich itp. Ale z drugiej strony, od początku decydowaliśmy sami, jak ma wyglądać nasze życie. Najczęściej tzw. wpływowe nurty rodzinne nie akceptowały naszych zachowań.

Szokiem było to, że nasze wesele odbyło się przy ognisku. Jednak w nosie miałem to, że część rodziny je zbojkotowała. Ważne, że nasi goście w majową noc bawili się do białego rana na świeżym powietrzu. A swary rodzinne z czasem ucichły, bo nie byliśmy na ich pasku zależności.

Takie były nasze początki małżeńskie. Ty też masz od początku wybór i możesz zadecydować o jakości swojego małżeństwa. Oczywiście, skoro bierzesz za nie pełną odpowiedzialność, licz się z tym, że tylko Ty poniesiesz za nie wszystkie konsekwencje.

A jak wygląda teraz Twoje małżeństwo? O czym po latach możesz z uśmiechem wspominać, gdy nadeszła rocznica ślubu? Co Twoim zdaniem warto w nim poprawić?  Pytam, bo z pewnością odczujesz ogromną satysfakcję, gdy Twój związek stanie się jeszcze lepszy.

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.jekos.pl