Trudny proces zmiany

Drogi Czytelniku,
w chwili, gdy czytasz te słowa, jesteś już w Nowym Roku AD 2011. Chciałbym, aby był on dla Ciebie rokiem szczególnym, tzn. takim, w którym dokonasz decydujących o Twojej przyszłości zmian w życiu. No, chyba że wolisz żyć nadal jak dotychczas, bo jesteś zadowolony z tego, co już osiągnąłeś. Wtedy rzeczywiście jakiekolwiek zmiany są bezprzedmiotowe.

Załóżmy jednak, że Twoim pragnieniem jest zacząć realizować własne marzenia. Przecież chyba nie boisz się marzyć! Nawet jeśli jesteś bez grosza, to marzenia masz za darmo. Zatem chociaż przez chwilę pomyśl, co powinieneś osiągnąć w Nowym Roku.

Aha, już wreszcie wiesz. To świetnie! Możemy iść dalej.

Brutalna prawda brzmi, że cokolwiek nowego chcesz osiągnąć, musisz wyjść ze swojej strefy komfortu. Oczywiście, dla każdego komfort jest czymś innym. Nic w tym dziwnego. Przecież każdy z nas  zaspokaja swoje potrzeby fizyczne i psychiczne w różny sposób. Ten sam stan obiektywnych trudności dla jednej osoby oznacza właściwie brak kłopotów, a dla kogoś innego może być pasmem bolesnych porażek. To od Ciebie zależy, w jaki sposób postrzegasz otaczający Cię świat i to, co Cię w nim spotyka.

Zachodzi pytanie, czy możesz zmienić swoje przekonania o występujących okolicznościach. Z pełną odpowiedzialnością odpowiadam, że TAK! Gdyby było inaczej, każdy z nas wciąż byłby tym samym człowiekiem, tzn. człowiekiem o takim samym sposobie myślenia. Dlatego właśnie każda zmiana jest taka trudna: musisz odrzucić swoją dotychczasową koncepcję życia i zacząć stawać się kimś innym –  w rozumieniu kimś lepszym, bardziej wartościowym, może bogatszym bądź miłym.

Albertowi Einsteinowi przypisuje się powiedzenie, że szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów. Nic dodać, nic ująć. Genialnie proste: zmień coś, gdy chcesz mieć inne rezultaty.

Jednym z powodów, dla których tak trudno zdecydować Ci się wprowadzić w życie zmiany jest Twoje przekonanie, iż musisz całkowicie do góry nogami wywrócić to, co robiłeś dotychczas. Tymczasem małe usprawnienia „dziś” dadzą Ci duże rezultaty „jutro”. Właściwie słowo dziś należałoby traktować dosłownie jako „dzień dzisiejszy”. Po co masz czekać na jakieś nadzwyczajne okoliczności. One mogą nie nadejść. Zatem od razu zacznij swoje niezbędne działania!

A co to ma być – zapytasz!

Przede wszystkim mozolna zmiana nawyków. Czy zdajesz sobie sprawę, że ~95% Twoich czynności to działania nawykowe? Przyjrzyj się sobie uważnie, jak jesz, wstajesz, zabierasz się za robotę, zachowujesz na drodze, w towarzystwie itp. oraz przede wszystkim jak myślisz o sobie i swoich możliwościach. Tak, tak, sposób myślenia to też jest nawyk i jak każdy nawyk możesz go zmienić, a czasami powinieneś wręcz zrobić to bezwzględnie!

A w jaki sposób przeprowadzić te zmiany?

Szkoły są różne i od Ciebie zależy, co akurat w Twoim przypadku będzie najlepszą metodą. Jeśli uwielbiasz szkolenia internetowe, niezastąpiona będzie Wanda Loskot. Nieraz wspominałem, ile skorzystałem z jej rad. A może wolisz coaching? W tym wypadku świetny jest Andrzej Hanisz. Co więcej, on też wykorzystuje nowoczesne techniki komunikacji, więc masz ułatwione zadanie skorzystania z jego metody AMH Coaching, bo nie musisz do niego jechać.

Ja z kolei preferuję bezpośrednie kontakty z ludźmi sukcesu i dzielenie się uzyskaną wiedzą od nich. To jest fascynujące dowiadywać się, kim kiedyś oni byli i ile musieli w sobie zmienić, aby mieć to, co teraz. Byłbyś zdumiony, że często startowali z o wiele gorszej pozycji niż Ty. A jednak umieli wyznaczyć sobie cele i potem konsekwentnie dążyli do ich realizacji. Także dla nich był to bardzo trudny proces zmiany, lecz rezultaty przeszły ich oczekiwania.

I takich właśnie wspaniałych rezultatów określonych przez Ciebie życzę Ci w Nowym Roku. Jeśli skorzystasz z moich doświadczeń, z pewnością uzyskasz je szybciej! Po prostu, unikniesz wielu błędów, które ja popełniłem.

Pozdrawiam serdecznie i noworocznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl


Komu jesteś wdzięczny?

Drogi Czytelniku,
w poprzednim swoim felietonie zająłem się tematem wdzięczności. Dziś kontynuuję ten temat i chcę Ci powiedzieć, komu między innymi jestem wdzięczny. A jest tych osób parę i do tej pory im jeszcze nie podziękowałem, więc robię to w taki nieszablonowy sposób. Oczywiście lista osób, którym powinienem podziękować jest znacznie dłuższa! Jeśli Ciebie nie ma na dzisiejszej liście, to tylko z braku miejsca, a nie Twoich zasług.

Niewątpliwie pierwsze słowa wdzięczności kieruję do Wandy. Jeśli zaglądasz na mój blog, od razu zorientujesz się, że chodzi o Wandę Loskot – autorkę wielu znakomitych tekstów nt. prowadzenia własnej firmy. Rozmawiałem z nią na żywo, sam uczestniczyłem w jej szkoleniach i nadal korzystam z rad, bez których trudno odnieść sukces w biznesie. Jeśli jesteś na etapie zakładania własnej firmy, a z pewnością, gdy już to zrobiłeś, nauka w Klubie Przedsiębiorcy jest dla Ciebie niezbędna, abyś uniknął wielu niepotrzebnych błędów.

A potem pojawiła się Ania. Z inspiracji Wandy postanowiliśmy zrobić razem parę szkoleń. To była niezwykle trafna decyzja, bo najpierw zaistnieliśmy u Kamila Cebulskiego, gdzie na pierwszym publicznym występie w Bydgoszczy słuchała nas Kasia. Z Kasią i jej mężem Jarkiem robimy wspólne interesy do dzisiaj. Świetni ludzie i wiedzą, czego chcą w życiu!

Potem na jednym z organizowanych już przeze mnie i Anię szkoleniu zjawiła się Małgosia – dziewczyna o nieprawdopodobnej radości życia i jednocześnie ustawicznie doświadczana przez różne przeciwności losu jakby sprzysięgło się nad nią jakieś fatum. Doprawdy, jeśli narzekasz na swoje życie, poznaj Małgosię, żeby wiedzieć, co to są prawdziwe problemy, którym ona stawia czoła codziennie!

Dzięki Małgosi poznałem kolejne ważne dla mnie osoby: Beatę i Artura. To dzięki tej trójce mam dostęp do znakomitej edukacji i ludzi, którzy mają wielkie osiągnięcia. Czy zdajesz sobie sprawę, jak ważne jest uczyć się na sukcesach innych ludzi? Czy uświadamiasz sobie, ile dzięki temu możesz uniknąć własnych błędów w życiu i biznesie?

Potem operatywność Małgosi spowodowała, że w kręgu moich znajomych pojawiła się Bogusia. Tak się bowiem stało, że wiele miesięcy wcześniej współtworzyłem  grupę inwestycyjną osób, które ukończyły kursy nieruchomości. Ta grupa z czasem rozrosła się do około 30 osób. Regularnie spotykaliśmy się co miesiąc, aby wymienić informacje, w co warto inwestować bądź jakim pomysłom  biznesowym się przyjrzeć.

Na jedno z takich spotkań przyszła Bogusia, a Małgosia umiała się z nią zaprzyjaźnić. Cóż to za „nabytek”! Teraz we trójkę rozwijamy jeden z biznesów. Synergia naszych 3 osobowości i doświadczeń wskazuje, że już za parę miesięcy rezultaty przekroczą znacznie nasze najśmielsze oczekiwania. Może i Ty się do nas dołączysz, bo zawsze robione przeze mnie biznesy są otwarte dla ambitnych ludzi. Jeśli w swoim życiu kierujesz się wartościami, a nie kasą, zawsze możemy porozmawiać o realizacji Twoich celów życiowych zbieżnych z naszymi!

Inaczej jest z Natalią, o której pisałem już wcześniej tutaj. O niej dowiedziałem się przypadkowo, gdy jadłem kolację i oglądałem w TV wiadomości. Natalia jest tą młodą dziewczyną, która w małym miasteczku Czarże pod Bydgoszczą rok temu latem zorganizowała wielki piknik lotniczy. Władza publiczna jako taka – ze szczególną zaciekłością niektórych organów policji – zamiast ją za to wynagrodzić i „dać medal”, ciąga ją po sądach. Cóż za paranoja – zawistnicy górą!

Jak wspominałem powyżej, gdy masz wsparcie takich ludzi jak Artur i Beata oraz dzięki odpowiedniemu systemowi edukacji potrafisz poznać osobiście Natalię. Byłem u niej w tym roku w ostatnią sobotę lipca na kolejnym pikniku jako VIP. Cóż, marzymy o własnych śmigłowcach Robinson R22, więc nasze drogi musiały się przeciąć.

Dzięki Natalii poznałem na pikniku Tadeusza. To on mnie „przewiózł” własnym samolotem i mogłem poznać uroki lotnictwa, kiedy serce masz w piętach albo w gardle i jednocześnie podziwiasz świat z lotu ptaka. Chętnie bym Ci tu pokazał parę zdjęć „na ziemi i z powietrza” z pikniku, ale niestety nie umiem tego zrobić.

Na koniec mam do Ciebie małą prośbę. Otóż Natalia znalazła się w ścisłym finale plebiscytu Lotnicze Orły 2010 w kategorii Kobieta Roku. Bardzo proszę o oddanie na nią głosu pod adresem www.lotniczeorly.pl w zakładce Kobieta Roku (ze względu na obciążenie serwera bywają kłopoty z połączeniem!). Głosowanie trwa do 31 Grudnia, a głosować możesz raz dziennie. Nie znam innych dziewczyn z tego plebiscytu. Z pewnością też zasługują na zwycięstwo. Ciebie jednak proszę o głosowanie na Natalię, bo ona z pewnością zasługuje na ten zaszczytny tytuł.

Przedstawiłem Ci tylko kilka osób, którym należy się moja wdzięczność. A jak jest w Twoim przypadku? Kiedy Ty przeanalizujesz, komu powinieneś być wdzięczny?

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Mów o swoich marzeniach

Drogi Czytelniku,
w ostatnich dniach byłem parokrotnie indagowany o marzenia i to w szerokim kontekście. Oczywiście najczęściej dotyczyły one obecnej sytuacji finansowej rozmówców. Cóż, w nasze świadomości – podsycanej informacjami z prasy, radia i telewizji – wciąż czai się wszechogarniające widmo kryzysu.

Nic dziwnego zatem, że tylu ludzi martwi się brakiem pieniędzy na różne wydatki, w tym zwłaszcza spłatą swoich kredytów. Ba, są też tacy, którzy znajdują się w bardzo poważnych tarapatach, ponieważ wpadli w spiralę potężnych (przynajmniej z ich punktu widzenia) długów i teraz marzą, aby ktoś ich z nich wyciągnął.

Czy zatem istnieje procedura, za pomocą której wykaraskają się z tych trudności finansowych? A może akurat Ty też szukasz odpowiedzi na to pytanie ze względu na sytuację własną, rodziny lub znajomych?

Otóż generalnie rzecz ujmując odpowiedź na Twoją kwestię istnieje i jest mnóstwo sposobów uzyskania pieniędzy. Jednakże problem polega na czymś innym. Z własnego doświadczenia i obserwacji śmiem twierdzić, że nie spełnisz swojego marzenia o zmianie własnej sytuacji finansowej, jeśli wcześniej nie zmienisz stanu swojego umysłu. Dopóki będziesz skupiać się tylko na pieniądzach (właściwie ich braku), a nie na zmianie swojego sposobu myślenia, to nic nowego nie osiągniesz.

Ten paradoks, o którym powyżej napisałem, jest niezrozumiały dla większości ludzi i dlatego są biedni. Zauważ, że nie dziwi ich, że w klasycznej matematyce 2 + 2 = 4. Natomiast w życiu spodziewają się, że być może wynik 2 + 2 = 5, może 8 czy też 13. Pięknie to ujął słowami Albert Einstein: „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów”. Czy dla Ciebie 2 + 2 zawsze = 4, czy też masz jakieś mrzonki?

Zatem wracając do Twojej sytuacji majątkowej pytam, czy aż tak bardzo pragniesz spełnić swoje marzenie, że jesteś gotów zmienić siebie, a tym samym „przekreślić” swój świat pojęć, w którym żyłeś?

Abyś lepiej zrozumiał poruszaną przeze mnie kwestię proponuję Ci ponownie zapoznać się z książką R. Kiyosakiego pt. „Kwadrant przepływu pieniędzy”. Wiem, że ją znasz, bo słyszałeś o niej z innych źródeł, a nawet do niej zaglądałeś. Co z tego, jeśli przesłanie tego dzieła jest Ci nadal obce!

Jak zapewne pamiętasz z lektury tej książki, R. Kiyosaki podzielił ludzi na tych, którzy zamieniają swój czas na pieniądze i takich, dla których pieniądze pracują. Obawiam się, że Ty wciąż zaliczasz się do tej pierwszej grupy. Jeśli nie robisz żadnego kroku w kierunku realizacji swoich marzeń, to tak naprawdę nie marzysz, tylko żyjesz mrzonkami!

Gdybyś miał prawdziwie wielkie marzenie, to byś o nim mówił na okrągło. Tylko wtedy znajdą się ludzie, którzy zechcą Ci pomóc je zrealizować lub choćby dać wskazówki, w jaki sposób możesz np. wygrzebać się z długów. Ale czy Ty znajdziesz w sobie dość siły i determinacji, aby pomóc sobie i przejść na etap realizacji marzeń?

Zachęcam Cię, abyś mówił o swoich marzeniach. Dzięki temu usłyszysz o marzeniach innych ludzi i kto wie, czy akurat nie będziesz pomagał w ich realizacji. Dzięki takiej postawie dowiedziałem się od młodej dziewczyny o jej marzeniu kompleksowego rozwiązania problemu domów dziecka, opieki nad starszymi i dręczonych matek. Co więcej, ona już ma opracowane biznesplany takich rozwiązań. Jestem pewien, że Ania zrealizuje swoje wielkie marzenie, bo nie boi się o nim mówić. A każdy z nas, kto o nim usłyszy, sam pomoże lub przekaże sprawę dalej.

Jeśli zatem i Twoje marzenie będzie odpowiednio „głośne”, to masz o wiele większą szansę je zrealizować. Krzycz więc o nim, aby wszyscy zainteresowani usłyszeli!

PS 1. Zachęcam tradycyjnie, abyś został członkiem Klubu Przedsiębiorcy zorganizowanym przez Wandę Loskot. Dzięki niemu uzyskasz dostęp do wielu niezbędnych informacji o prowadzeniu biznesu i nie tylko. Poza tym blog Wandy to rewelacja.

PS 2. Możesz odkryć swoich 5 dominujących talentów przeprowadzając test StrengthsFinder. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Powodzenia i udanych przemyśleń
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Wanda moim źródłem inspiracji

Drogi Czytelniku,
wiele osób pyta mnie co jakiś czas o Wandę Loskot. Ba, niektóre z nich mają wręcz do mnie pretensje, że w swoim blogu jestem „monotematyczny” i bardzo rzadko podaję linki do witryn innych doradców biznesowych.

Co więcej, są też tacy, którzy z uporem maniaka twierdzą, że przez jakiś czas korzystali z jej porad i nic im one nie dały. Na szczęście jestem przygotowany na takie zarzuty i od razu pytam, czyje rady im pomogły. Wyobraź sobie, że wtedy zawsze do tej pory otrzymywałem odpowiedź, że porady innych znawców biznesowych też akurat okazały się do niczego.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że czasami coś Ci nie wychodzi tak, jak sobie zaplanowałeś. Dlaczego jednak za konkretne niepowodzenie chcesz winić osobę trzecią? Znam odpowiedź: „Tak jest najłatwiej!”.

Widzisz, doskonale Cię rozumiem, bo też kiedyś tak postępowałem. Wydawało mi się, że cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie, aby mi dokopać. Obecnie wydaje mi się wprost niemożliwe, że tak postępowałem jeszcze kilkanaście miesięcy temu, gdy rozpocząłem swoją drogę do sukcesu.

Dopiero Wanda uświadomiła mi za pomocą swoich materiałów edukacyjnych i rozmów z nią, gdy przyjeżdżała do Polski, jak i korespondencji z jej wychowankami biznesowymi, że to ja partoliłem swój biznes. Byłem za słaby w stosunku do wymagań rynku. Nic dziwnego, bo 30 lat pracy zawodowej na etacie odcisnęło swoje piętno.

Dopiero gdy sam zacząłem się zmieniać pod względem wiedzy i umiejętności, zaczęły zmieniać się rezultaty. Oczywiście wiem, ile mi jeszcze brakuje, ale przynajmniej na pewno opuściłem obszar nieświadomej niekompetencji biznesowej.

Wiesz, wielu z nas popełnia ten błąd, że od doradców klasy Wandy Loskot oczekuje gotowych rozwiązań dla swojego biznesu podanych „na tacy”. Tymczasem to tylko Ty odpowiadasz za to, w jaki sposób skorzystasz z udzielonych Ci porad i zasad odniesienia sukcesu w branży, na którą się zdecydowałeś.

Moim zdaniem tak na prawdę najważniejsze są umiejętnie podawane inspiracje. I właśnie ostatnio Wanda podesłała mi link z występu Susan Boyle w brytyjskiej wersji programu „Mam talent”. Zobacz sam, jak można kogoś skrzywdzić swoim uprzedzeniem do danej osoby. Chyba nie chciałbyś być w skórze tych trojga recenzentów, którzy pokpiwali sobie ze starszej pani. Do czasu!!!

Życzę Ci, żebyś i Ty odniósł kiedyś tak spektakularny sukces. Nie tylko dla własnej satysfakcji, ale po to, aby pokazać niedowiarkom, że Ty jesteś kimś wyjątkowym. Kimś, kto też wykorzysta swoją szansę jak Susan Boyle.

Zapamiętaj proszę, że jej występ w brytyjskiej telewizji nie jest kwestią przypadku. Ona przybliżała się do niego latami. I była gotowa zawalczyć w odpowiednim miejscu i czasie o swój sukces, gdy pojawiła się jedyna w swoim rodzaju okazja.

Dzięki Wando za informacje o takich niepozornych ludziach sukcesu jak Susan. Po takim występie wróżę jej osobiście grube miliony w dowolnej walucie i co więcej, jestem pewien, że one jej nie zniszczą, bo na nie zasługuje.

PS 1. Tradycyjnie zachęcam, abyś został członkiem Klubu Przedsiębiorcy. Warto mieć stały dostęp do niezbędnych informacji o prowadzeniu biznesu. Na razie nie masz szans załapać na kurs Zarabiaj Na Wiedzy. Czas zapisów minął, więc bądź czujny następnym razem.

PS 2. Tradycyjnie zachęcam do przeprowadzenia testu StrengthsFinder, abyś odkrył swoich 5 dominujących talentów. Ty też jesteś skazany na sukces, tylko czy w to wierzysz? Tak przy okazji, cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Shakeout

Drogi Czytelniku,
w ostatnich dniach zetknąłem się parę razy ze słowem „shakeout”. Musze Ci się przyznać, że przez tyle lat swojego życia nigdy wcześniej o nim nie słyszałem. Okazuje się, że to bardzo specjalistyczne słówko, nie tylko z dziedziny ekonomii.

Z racji technicznego wykształcenia skojarzyło mi się to określenie z wytrząsarką. Możliwe, że wiele lat temu na początku kariery inżynierskiej usłyszałem je podczas delegacji do roszarni, gdzie jakaś firma zagraniczna robiła rozruch linii do czyszczenia lnu.

W moim ulubionym słowniku angielsko-polskim Fundacji Kościuszkowskiej słowo shakeout tłumaczone jest jako kryzys giełdowy (podczas którego drobni spekulanci zostają usunięci z rynku). Może też ono oznaczać kompletą przebudowę lub reorganizację.

Niewątpliwie najwięcej światła na ten temat uzyskałem dopiero po wklepaniu frazy „shakeout” do przeglądarki internetowej. Okazało się, że jest na ten temat napisana przez Edwarda Ludbrooka książka pod takim właśnie tytułem. Autor, uznawany za jednego z największych znawców marketingu sieciowego, określa shakeout jako fazę rozwoju rynku, kiedy następuje najbardziej dynamiczny wzrost sprzedaży.

Zdaję sobie sprawę, ilu ludzi wścieka się, gdy usłyszy cokolwiek związanego z MLM. A czy to oznacza, że mają oni rację – zapytam retorycznie? Przecież zawsze wolę posłuchać takiego znawcę tematu jak E. Ludbrook niż kogoś, kto nie odniósł w swoim życiu sukcesu w branży tak specyficznej i jednocześnie komu wydaje się, że na jej temat wie wszystko najlepiej.

Od ludzi zajmujących się MLM od lat wiem, że to ciężka harówa. Ale oni sami mówią, że warto było zająć się tym modelem biznesu, bo bardzo dużo nauczyli się w nim o sobie i o ludziach, ze szczególnym uwzględnieniem znajomych i rodziny. Ich zdaniem ta wiedza jest bezcenna.

Bill Gates, na postawione mu kiedyś pytanie, dlaczego odniósł tak spektakularny sukces, odpowiedział, że znalazł się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Te słowa: „Bądź we właściwym miejscu (tzn. odpowiednim biznesie) i właściwym czasie” bardzo często powtarzają się w książce „Shakeout”. Można rzec za E. Ludbrookiem, że system sprzedaży bezpośredniej to następny etap rozwoju rynku po hipermarketach.

Pytasz, co Ty masz teraz zrobić z tym fantem? Ha, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Bo z jednej strony systemy sieciowe to biznes, który cieszy się niskim prestiżem. Może go – przynajmniej teoretycznie – zrobić każdy, a Ty zaś masz swoje wielkie ego! Z drugiej strony patrząc, polecają go takie uznane autorytety jak właśnie E. Ludbrook, milioner R. Kiyosaki, czy miliarder D. Trump. No i te niepokojące fakty: sukcesy w systemach sieciowych odnieśli i doradca prezydenta USA, i wiceprezes Motoroli, i profesorowie nauk ścisłych i społecznych oraz tysiące innych ludzi, którzy zawierzyli przede wszystkim sobie.

PS 1. Tradycyjnie zachęcam Cię do przyjrzenia się propozycjom biznesowym Wandy Loskot. Po co masz uczyć się na własnych błędach, zamiast zostać członkiem Klubu Przedsiębiorcy.

PS 2. Test StrengthsFinder pozwoli Ci szybko odkryć swoich 5 dominujących talentów. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Myśleć Jak Milionerzy 1

Drogi Czytelniku
miałem zaszczyt wziąć udział w ostatni weekend w organizowanych w Warszawie i Łodzi przez Kamila Cebulskiego konferencjach z cyklu Myśleć Jak Milionerzy.

O tych konferencjach usłyszałem w zeszłym roku, ale dopiero wtedy, jak się skończyły wakacje, a więc i ww. konferencje. Tym razem nie tylko miałem możliwość wysłuchać kilku wartościowych prelekcji, ale także samemu wygłosić jedną z nich pt. „Twoje talenty podwaliną sukcesu”.

Warto się wybrać na którąś z nich choćby z tego względu, aby napompować się pozytywną energią. To już tak jest, że ludzie z kręgów biznesowych nie narzekają na swoje życie, nie dają się trudnościom, a prawie każdy problem widzą jako sprawę do stopniowego załatwienia. A więc masz doskonałą okazję poznać ludzi, którzy myślą wbrew ogółowi, czyli pozytywnie.

Inną zaletą to okazja zamienić parę słów z wykładowcami, którzy na co dzień są dla Ciebie nieosiągalni. Widzisz, a Kamil potrafi ich ściągnąć właśnie dla Ciebie. Zatem wejdź na stronę Myśleć Jak Milionerzy i zobacz, do jakiego konferencyjnego miasta masz najbliżej. Poznaj przy okazji nowych ludzi, a na pewno nawiążesz ciekawe kontakty. Kontakty to twój kapitał niezależnie od tego, jaki biznes już prowadzisz bądź dopiero zamierzasz to uczynić.

Na sprawę kontaktów biznesowych i związanych z tym wzajemnych poleceń zawsze szczególną uwagę zwraca Wanda Loskot. Nie znam żadnej porady od niej, która by się nie sprawdziła w życiu, nie tylko biznesowym, ale też zwykłym. Uważam, że spędzenie przynajmniej jednego dnia na którejś z konferencji Myśleć Jak Milionerzy jest ważnym etapem Twojego rozwoju, więc spróbuj taką okazję wykorzystać do własnych celów.

PS. Pozdrawiam wszystkich, z którymi zamieniłem parę słów lub wizytówki i zapraszam również do kontaktów wszystkich, którzy byli na konferencji w Warszawie i Łodzi, a także tych, którzy wezmą udział w następnych spotkaniach, a których nie poznałem osobiście. Liczę, że się jeszcze spotkamy na niejednej ciekawej imprezie.

Do zobaczenia
Jerzy
www.goldenline.pl/jerzy-kostowski
www.poznajswojetalenty.pl

Co znaczy trener

Drogi Czytelniku
Na pewno nieraz zastanawiałeś się, dlaczego tak często odwołuję się do mądrości przekazywanych przez Wandę Loskot. Otóż przede wszystkim dlatego, że stanowi dla mnie wzór mentora. Po drugie, ona sama wszystkiego nadal doświadcza z zagadnień, które nam przekazuje. I po trzecie, ma niepowtarzalną charyzmę, dzięki czemu jest skuteczna w szerzeniu wiedzy biznesowej.

Masz prawo nie wierzyć mi na słowo, więc zilustruję powyższe tezy znanym mi przykładem. Wyobraź sobie, że bohatera tego przykładu znam ponad rok. Znaleźliśmy się w Internecie i chociaż na razie nic nam nie wyszło ze wspólnych planów biznesowych, naszą wirtualną znajomość przenieśliśmy również do realu. Jak tylko jestem w Poznaniu, zawsze widzę się z Łukaszem i Moniką, jego żoną.

Łukasz – podobnie jak ja – postanowił uzyskać niezależność finansową i wbrew otoczeniu dąży do tego celu. Fakt, odniósł parę porażek: w pierwszym biznesie orżnął go własny księgowy, następnie nie udało mu się wspólnie z bratem rozkręcić sklepiku odzieżowego, a później jeden z „mędrców internetowych” sprzedał mu bezwartościowe „materiały szkoleniowe dla milionera”.

Dopiero gdy udało mi się go przekonać, a może raczej mój głos pomógł mu w decyzji, aby wziął udział w kursie Wandy Loskot Zarabiaj na Wiedzy (na razie nie ma naboru), w ciągu kilku tygodni zrobił niewiarygodne postępy, bo stosował się do wszystkich zaleceń: pisał regularnie bloga, pracował nad najlepszymi wariantami swojej witryny, poznawał członków Klubu Przedsiębiorcy. Zobacz zresztą sam efekty zaglądając na jego witrynę www.lukaszkozica.pl.

Zauważ, jeszcze kilka tygodni temu na temat Łukasza nie znalazłbyś w Internecie ani słowa. Teraz już krążą w sieci jego przepisy kulinarne i zaistniał w pełni m.in. w społeczności GoldenLine.

Proszę pamiętaj, że gdy już sobą coś reprezentujesz, zostajesz dostrzeżony, bo Twoje umiejętności mogą być komuś potrzebne. Tak też było w przypadku Łukasza, gdy Dorota Augustyniak-Madejska (o której też niejednokrotnie pisałem) postanowiła rozpocząć z nim współpracę nad profesjonalnymi przepisami dań zgodnymi z zasadami zdrowego żywienia ze szczególnym uwzględnieniem grup krwi.

Oczywiście nie byłoby tych sukcesów Łukasza bez dwóch okoliczności. Po pierwsze, gdyby sam nie podjął decyzji, że chce coś w życiu osiągnąć i nie zaczął działać w tym kierunku. Po drugie, jego para poszłaby w gwizdek, gdyby nie doradzała mu Wanda Loskot. Akurat dla niego najbardziej odpowiedni trener: surowy, wymagający i jednocześnie niezwykle motywujący.

A jak Ty próbujesz zmienić swoje życie dążąc ku marzeniom? Czyżbyś preferował pracę bez trenera?

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.szansadlaciebie.pl (pracuję od nowa nad tą pierwszą moją witryną)
www.smakwody.pl

Zajmij się własnym losem

Drogi Czytelniku
Zapewne i Ty słyszysz zewsząd utyskiwania, że ktoś czegoś nie zrobił, znaczy się ONI nie zrobili, i dlatego jest źle. Osobiście uważam, że to następstwa czasu, kiedy nasze życie osobiste i społeczne było organizowane przez kogoś innego: rodziców, nauczycieli, czy partyjniaków, jeśli cofniemy się do socjalizmu lub politykierów, gdy myślimy o późniejszych czasach.

Jednak nadchodzą dni, jeśli już nie nadeszły, kiedy każdy z nas (pisałem już wcześniej, że niby nikt nic nie musi, a jednak użyję w tym wypadku tego zwrotu) będzie MUSIAŁ samemu zająć się własnym losem. Jeśli wydaje Ci się, że będziesz mógł funkcjonować we współczesnym świecie bez dobrych relacji z innymi ludźmi, to oznacza, że nie rozumiesz zasady win-win.

Tak, długofalowe partnerstwo z innymi ludźmi wymaga, aby wszyscy odnosili wzajemne korzyści ze współpracy. Rozumiem Cię, że poczytujesz mi to za herezję ekonomiczną, bo przecież w układzie „kupna-sprzedaży” powstają antagonizmy. Na tym przecież polega wolny rynek: na konkurencji, która rodzi wzajemną wrogość i konieczność zwalczania się.

Czy tak będzie zawsze? A może właśnie ten wygra przyszłość, kto postawi nie na walkę, a na wspólne działanie? Jeśli tak, to już teraz zacznij uczyć się dobrego współżycia z ludźmi. Oprzyj kontakty z nimi na zaufaniu. Na pewno czytałeś książeczkę Dala Carnegie „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi„, ale wróć ponownie do tej lektury, bo może Ci dać nowe inspiracje.

Minęło już ponad 70 lat od pierwszego wydania tego epokowego dzieła i podane tam zasady radzenia sobie z ludźmi są niezmienne do dziś. Co więcej, moim zdaniem przyszły rynek wymaga całkowicie nowego sposobu myślenia o kliencie. Chyba nawet słowo klient powoli zaniknie, bo zastąpi go znaczeniowo „partner”. Przecież chodzi o partnerstwo interesów.

Nie uzyskasz skuteczności w działaniu, jeśli zaniedbasz ten element swojego rozwoju: umiejętność kontaktów z drugim człowiekiem.

Twój los nie zależy od tego, ile masz w tej chwili zgromadzonych pieniędzy, lecz na ile chcesz się dostosować do nowych trendów w życiu społecznym. Osobiście uważam, że życie jest trudną sztuką i dlatego Twój sukces zależy od tego, jak kierujesz swoim losem. Czy Ty wpływasz na niego, czy też on na Ciebie. Jak jest w Twoim przypadku?

PS. Wg najnowszych informacji z kręgu Klubu Przedsiębiorcy istnieje jeszcze możliwość załapania się na kilkugodzinne spotkanie z Wandą Loskot w Warszawie po południu 31 maja br., a więc za parę dni, ponieważ organizatorzy wynajęli większą salę. Może się skusisz, aby zobaczyć na czym polega jej umiejętność szkoleniowa. Zapraszam.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Ty też masz talenty

Drogi Czytelniku
Jedno z pytań, które zadał Radek w swoim mailu brzmiało: „a jeśli nie posiadam talentów?„. W rzeczy samej to bardzo ciekawe pytanie, ale na szczęście chybione.

Oczywiście może się zdarzyć, że Radek ocenia się przez pryzmat talentu, jako wybitnej umiejętności twórczej bądź niesamowitej zdolności do czegoś. Tak, wtedy rzeczywiście może się okazać, że nie jest znakomitym grafikiem, malarzem, pianistą czy np. żonglerem. Jednak ja posługuję się pojęciem talentu jako wrodzonego wzorca myślenia odczuwania i zachowania.

Powiedzmy sobie szczerze. Wcale nie musisz być tym – jak powyżej – grafikiem, malarzem, pianistą czy np. żonglerem, aby osiągnąć sukces w życiu, który sobie wymarzyłeś. Przeciwnie, zapewne znasz przykłady wielu wybitnych malarzy, którzy stali się sławni, a ich obrazy pieruńsko drogie, szkopuł tylko w tym, że dopiero po ich śmierci.

Zapewniam Cię, że zgodnie z teorią podaną przez M. Buckinghama i D.O. Cliftona Ty też masz swoich 5 dominujących talentów z 34 zdefiniowanych przez tych badaczy. Wkrótce podam je wszystkie, aby łatwiej Ci było przeanalizować, o które z nich się podejrzewasz. Te talenty dotyczą bardziej współżycia z ludźmi, a to jest decydującym źródłem sukcesu.

I wiem, że same talenty nie wystarczą. Trzeba je bez przerwy szlifować, bo tylko wtedy wzrasta ich „wartość”. One pozwalają rozwinąć Twoje silne strony. A wtedy niewątpliwie możesz je obrócić w sukces finansowy. Zapewne pomoże Ci w tym Klub Przedsiębiorcy. Zapisy będą nagle, niespodziewanie i krótko, więc lepiej zapisz się od razu na listę mailingową. Sam bardzo dużo korzystam z porad Wandy Loskot, która przyjeżdża na przełomie maja i czerwca do Polski.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Kontrowersyjne słowo MUSZĘ

Drogi Czytelniku
Wytknęło mi ostatnio parę osób, że nadużywam słowa MUSZĘ. Oczywiście żadna z nich nie robiła tego ze złych pobudek, a wręcz przeciwnie. Ich zdaniem słowo MUSZĘ jest niedobre z punktu widzenia psychologicznego. Niedobre z tego powodu, że nie daje umysłowi możliwości wyboru.

Co do zasady zgadzam się z tą tezą i oczywiście za naganne uznaję pouczanie kogoś w stylu „Musisz zrobić tak i tak!”. Ta druga osoba nic nie musi. Ona sama zdecyduje, jak w danej sytuacji postąpi.

Czy jednak niejednokrotnie nie należy użyć tego ostrego psychologicznie słowa względem siebie? Stoję na stanowisku, że mamy tylko jedno życie. To nie jest próba generalna przed „życiowym” występem, tylko od razu premiera. W takim razie margines błędów, które możemy popełnić w naszym życiu, mamy dość ograniczony.

Pisałem już wcześniej w tym blogu, że „Czy chcesz tego, czy nie, to Ty ponosisz całą odpowiedzialność za swoje życie.” Skoro tak, to dlaczego miałbyś zrezygnować z dopingowania się słowem MUSZĘ. Powtarzam, nie masz czasu na próby ze swoim życiem. Zrób wszystko, abyś je wykorzystał optymalnie.

Ten wpis nie rozwiąże kontrowersji wokół słowa MUSZĘ. Jak je postrzegasz zależy tylko od Twojej osobowości. Osobiście jestem zwolennikiem twardej szkoły Franka Farrelly’ego, w której nie należy cackać się z podopiecznym, a więc tym bardziej ze sobą. Więc mnie słowo MUSZĘ w odniesieniu do siebie nie razi.

Każdy człowiek ma w sobie wystarczająco siły wewnętrznej. Nie widzę niebezpieczeństwa, aby mogło go złamać jedno słowo MUSZĘ. Ono może raczej stać się imperatywem, abyś zrobił coś, przed czym się wzdragasz lub Ci się czegoś nie chce wykonać.

A gdybym tak sobie nie powiedział kilka miesięcy temu, że np. MUSZĘ poznać Kamila Cebulskiego? A gdybym tak sobie nie powiedział, że MUSZĘ zobaczyć prowadzone przez niego Alternatywne Lekcje Przedsiębiorczości? A gdybym tak sobie nie powiedział ponad rok temu, że MUSZĘ zapisać się na kursy Wandy Loskot?

Pytam, gdzie byłbym dzisiaj, gdybym nie zrobił nic w realizacji swoich celów? A Ty? Jeszcze 2 lata temu bym nie umiał dać Ci żadnych inspiracji do rozwoju osobistego, bo zagadnienia przemysłu chemicznego i bezpieczeństwa energetycznego Polski – w czym siedziałem latami – na pewno nie byłyby dla Ciebie ciekawe.

MUSZĘ kończyć, bo bym Cię zanudził zbyt dużą dawką rozważań.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl