Przedmałżeńskie rozterki

Drogi Czytelniku,
wczoraj na zaproszenie Pana Młodego brałem udział w uroczystościach ślubnych w pięknym, późnogotyckim kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Płońsku. Znam się z Piotrem z zajęć w klubie Toastmasters, więc pojechałem złożyć życzenia jemu i Agnieszce na „nową drogę życia”. Tak przy okazji, jeśli masz do czynienia z wystąpieniami publicznymi lub musisz zabierać głos na spotkaniach w pracy, radzę Ci poznać zasady bycia dobrym mówcą, bo z pewnością przyda Ci się taka umiejętność. Zajrzyj chociaż przez ciekawość do któregoś z klubów Toastmasters w Polsce lub na świecie. Oczywiście najlepiej do naszego polskojęzycznego na Politechnice Warszawskiej.

Jeśli chodzi o ślub, ciekaw jestem, na jakim etapie życia Ty się znajdujesz. A konkretnie, czy jesteś przed czy po zawarciu związku małżeńskiego. No bo jeżeli ślub masz już za sobą, to raczej ten wpis będzie dla Ciebie mało interesujący. Jeśli jednak „nowa droga życia” dopiero przed Tobą lub jesteś na niej, tyle że bez stosownego dokumentu, to może akurat znajdziesz dla siebie parę inspiracji.

Prawdę powiedziawszy masz prawo do niepokoju lub niepewności co do skutków zawarcia małżeństwa. Ostatecznie tych w miarę udanych jest tylko  mniej więcej 20%. Wśród nich zdecydowana mniejszość czuje się w pełni zadowolona, szczęśliwa i spełniona.

A co z 80% małżeństw nieudanych? Kiepsko to wygląda, bo podział jest mniej więcej taki: 20% trwa dalej bez żadnej nadziei na lepsze dni unieszczęśliwiając małżonków coraz bardziej, 20% żyje w separacji oficjalnej lub nieoficjalnej, a 40% kończy się ostatecznie rozwodem.

Jak widzisz ryzyko w małżeństwie, że ono padnie, jest wysokie. Ja znając statystyki całkowicie rozumiem Twoje uzasadnione obawy przed jego zawarciem. Bojąc jest skutków i następstw nieudanego małżeństwa wiele par woli żyć na „kocią łapę”, bo wydaje im się, że mają wtedy większą swobodę działania, gdy przyjdzie się rozstać. Uważam jednak, że w dłuższej perspektywie takie rozwiązanie jest dosyć kontrowersyjne, żeby nie rzec kiepskie, bo z pewnością nie gwarantuje sukcesu.Dlaczego?

W moim sposobie widzenia świata i na podstawie dwudziestu kilku lat małżeństwa jestem przekonany, że udany związek dwojga ludzi trzeba zbudować na trwałej więzi między mężem i żoną. Jeśli brakuje spoiwa w postaci miłości przejawiającej się w zaufaniu, wierności, wzajemnej fascynacji, tolerancji na przywary drugiej osoby i wiele innych „drobiazgów”, to relacje między partnerami ulegną wpierw osłabieniu i potem się posypią, gdy pojawią się niespodziewane trudności.

Rozterki przedmałżeńskie są tym bardziej uzasadnione, że brakuje dobrych wzorców z małżeństw naszych rodziców, krewnych, przyjaciół czy sąsiadów. Co tu dużo mówić, trudno znaleźć szczęśliwe związki dwojga ludzi. Do tego dochodzą negatywne wzorce z filmów i telewizji będące zaprzeczeniem miłości małżeńskiej.

Nic dziwnego, że w tym zamieszaniu pojęć małżeństwo wydaje się czynem wysoce ryzykownym. Pytanie o to, czy akurat moje małżeństwo okaże się sukcesem, czy też dopadnie je kryzys i zakończy się rozwodem lub nieszczęśliwym związkiem, jest w pełni uzasadnione. Jakie są szanse na to, że ono będzie szczęśliwe? Co zrobić, żeby do minimum ograniczyć ryzyko związane z jego zawarciem?

Trudno dziwić się takim pytaniom, gdy wokół widać, co się dzieje z małżeństwami i związkami ludzi. Jak Ty odpowiadasz sobie na te pytania?

Pytam dlatego, żebyś oswoił się z nową rolą, którą przyjdzie Ci odgrywać. Przygotuj się do nowej sytuacji „na sucho”. Wyobraź sobie, jak powinieneś myśleć i zachowywać się jako element związku małżeńskiego, gdy już masz stosowny „papier”. To, że jako para znacie się miesiącami czy latami, nic nie znaczy, gdy zdecydowaliście się „na piśmie” i przed Ołtarzem, że będziecie razem aż do śmierci.

Taka deklaracja to naprawdę duże wyzwanie! Dlaczego? Bo ona kończy Twoje życie solo. Teraz nagle trzeba zacząć  myśleć w kategoriach MY, a nie jak było pięknie dotychczas JA. To jest niezwykle istotna zmiana. Cóż, każda zmiana jest nowym wyzwaniem dla Ciebie.

Właśnie dziś, jeszcze przed zaślubinami, gdy masz przedmałżeńskie rozterki, możesz rozważać wszelkie za i przeciw małżeństwu. Jeszcze masz czas odpowiedzieć sobie na pytanie: „Po co mi ten problem na całe życie?”.  A może jednak określiłeś swoje nowe potrzeby życiowe i one rzeczywiście istotnie związane są z małżeństwem? Postaw sprawę jasno, bo trudne pytania zadane teraz, umożliwią Ci łatwiejsze życie w przyszłości. Tak to już jest, że dobrze przemyślane i rozważne decyzje uchronią Cię przed rozczarowaniem własnym małżeństwem. Powodzenia!

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.jekos.pl

Czy wierzysz w to, co robisz?

Drogi Czytelniku
Niedawno Grażyna przesłała mi taką kwestię: Jak rozpoznać talent, który daje radość, szczęście i pieniądze? Może i Ty zadajesz sobie podobne pytanie? Ha, nie ukrywam, że dla każdego byłoby wspaniale znaleźć na nie odpowiedź i każdemu tego życzę.

Jednak jak już wielokrotnie pisałem, cały problem polega na tym, że nikt Ci nie poda „na tacy” gotowej odpowiedzi na tak fundamentalne pytanie. Dlaczego? Bo to tylko Ty jesteś upoważniony, aby sobie na nie odpowiedzieć. Ja mogę co najwyżej dać Ci pewne sugestie lub zwrócić uwagę na sprawy, których być może nie wziąłeś pod uwagę.

Przede wszystkim cieszę się, że ktoś poszukuje w życiu radości, szczęścia i pieniędzy. Osobiście nie widzę nic zdrożnego w tym, że myślisz również o pieniądzach. Co prawda, istnieje przekonanie, że pieniądze szczęścia nie dają, niemniej ja reprezentuję odmienny pogląd. Według mnie pieniądze są tylko narzędziem i to Ty decydujesz, co z nimi zrobisz.

Zapewniam Cię, że jeśli przed zdobyciem pieniędzy byłeś złym człowiekiem, to po ich uzyskaniu staniesz się jeszcze gorszym.

Natomiast jeśli byłeś dobrym człowiekiem, staniesz się dzięki nim jeszcze lepszym. I będziesz miał o wiele więcej możliwości pożytecznie je wykorzystać.

Jednym słowem, pieniądze tylko uwypuklą, co w Tobie siedzi i kim byłeś do tej pory.

Na pewno już wiesz ze swojego doświadczenia, że nic nie przychodzi łatwo. Żeby coś osiągnąć, zawsze trzeba coś poświęcić! Z czego jesteś gotów zrezygnować, aby osiągnąć inne rezultaty życiowe niż masz dotychczas? Swojego wolnego czasu, jakiegoś kapitału, doraźnych przyjemności typu grill na działce lub wyjazd na wczasy, może z części przyjaciół lub znajomych.

Ile zdecydowałbyś się oddać czegoś teraz, aby gratyfikacje uzyskać dopiero po pewnym czasie: za rok, za dwa, może za pięć czy dziesięć lat? Czy wierzysz, że takie odwleczenie nagrody ma sens? Czy jesteś przekonany o tym, że nie braknie Ci wytrwałości w dążeniu do wybranych marzeń: radości, szczęścia i pieniędzy?

Te twarde słowa, które dziś piszę wynikają z tekstu jednego z wczorajszych czytań, które usłyszałem podczas Mszy Świętej. Był to fragment Listu do Rzymian Świętego Pawła Apostoła:

„Abraham wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo. I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe – miał już prawie sto lat – i że obumarłe jest łono Sary. I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał. Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość. A to, że poczytano mu, zostało napisane nie ze względu na niego samego, ale i ze względu na nas , jako że będzie poczytane i nam, którzy wierzymy w Tego, co wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego. On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia. (Rz 4,18-25)”

Właśnie, jaka jest Twoja wiara w sukces? Czy nawet wbrew nadziei, tym wszystkim przeciwnościom losu, wierzysz, że go osiągniesz? Czy masz w sobie wystarczająco dużo wytrwałości, aby do niego dążyć? Czy powód, dla którego to czynisz jest aż tak porywający?

Nie oczekuj na proste rozwiązanie swojej sytuacji życiowej! Nic się nie dzieje w rzeczywistości jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, lecz jest to pewien proces. Proces, gdyż tu chodzi o zmianę Twojego dotychczasowego sposobu życia. Niestety, zmiany zachodzą powoli. Najlepiej więc, gdy już dzisiaj przystąpisz do ich wprowadzenia w swoim życiu.

Oczekiwanie, że radość, szczęście i pieniądze same przyjdą, jest nieporozumieniem. Co więcej, gwarantuje Ci, że w tej chwili możesz nawet być na nie nieprzygotowany! Może dla Ciebie zabrzmi to jak herezja, ale radości musisz się nauczyć, szczęściu pomóc, a na pieniądze zasłużyć. Jeśli nie spełniasz tych wymogów, możesz stać się zgnuśniałym, smutnym nieszczęśnikiem uzależnionym tylko od pieniędzy.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że w życiu nie jest Ci łatwo. Jesteśmy o wiele lepiej przygotowani na porażki niż sukcesu. Jeśli nawet coś nam nie wyjdzie, to filozoficznie stwierdzimy, że nic się nie stało, a czas uleczy nasze rany. Natomiast jeśli chodzi o sukces, rzadko o nim myślisz, bo tkwi w Tobie jak zadra przekonanie, że na sukces nie zasługujesz. Dlatego o nim prawie nie myślisz i co gorsza w jego osiągnięcie nie wierzysz.

Życzę Ci, aby zawsze towarzyszyła Ci wiara, że to co robisz służy osiągnięciu celów życiowych, które sobie założyłeś. Jeśli przestaniesz wierzyć, wpadniesz w pułapkę braku sukcesu. Wszystkie znane mi przypadki braku sukcesu są skutkiem tylko jednej przyczyny, która nazywa się REZYGNACJA. Po prostu, ktoś za szybko zrezygnował, bo brakło mu wiary w sukces.

Znacznie lepiej wytłumaczy Ci to zagadnienie Wanda Loskot. Zajrzyj na jej blog i kliknij po prawej stronie w zakładkę „Mysl i Bogac Sie!„.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.szansadlaciebie.pl (prace nad pierwszą moją witryną trwają)
www.smakwody.pl