Dziesięć lat różnicy

Drogi Czytelniku,
możliwe, że Ty też spotykasz się z zarzutem, iż praca nad własnym rozwojem osobistym to strata czasu. Lepiej posiąść „twarde umiejętności” niż babrać się w „emocjonalnych drobnostkach”. No cóż, trudno komuś zabronić jego własnej opinii. W wyniku niewiedzy ma on ją taką, a nie inną.

Ja z kolei będę bronił stanowiska, że we współczesnym świecie osoby mające niski poziom inteligencji emocjonalnej mają bardzo małe szanse na odniesienie długofalowego sukcesu.

Owszem, doraźnie mogą nawet mieć spektakularne osiągnięcia. Jeśli doszli do jakichś stanowisk, mogą sobie pozwolić – jak im się błędnie wydaje – traktować podwładnych jak śmieci. To wszystko jednak do czasu, bo coraz bardziej stajemy się gospodarką opartą na wiedzy, a nie na chamstwie. W końcu sprawa się rypnie. Jeśli nie w firmie, to w życiu osobistym lub rodzinnym.

Z przykrością słucham wywodów ojców lub matek, zapracowanych w pogoni za tytułami i karierą, że robią to dla swoich dzieci. Wbrew pozorom to wymówka jak każda inna, gdy brakuje nam umiaru w tym, co robimy. Twoje dziecko nie potrzebuje pieniędzy – przynajmniej do pewnego wieku. Ono potrzebuje Twojego czasu.

Będzie o wiele rozsądniej, gdy na to, co robisz w życiu zawodowym, popatrzysz oczami dziecka. Jestem bardzo mocno przekonany, że to będzie inny widok niż Twoich oczu. Może jednak warto zacząć pracować nad własnym rozwojem osobistym, aby lepiej rozumieć, co się w życiu liczy i jak rozwiązywać związane z nim wyzwania?

logo-nl-1Dziesięć lat temu byłem za kadencji 2005-2006 po raz pierwszy prezesem Stowarzyszenia Nasze Łomianki. Jestem nim ponownie w obecnej kadencji 2015-2016. Te dziesięć lat różnicy w moim życiu stanowi istotną zmianę. Gdybym od kilku lat nie pracował nad poprawą swojej inteligencji emocjonalnej , pewnie poniósłbym sromotna klęskę w kierowaniu pracami naszej organizacji.

Niby wszyscy dobrze się znamy i jesteśmy przyjaciółmi. Jednak postarzeliśmy się właśnie o te dziesięć lat. A z wiekiem wychodzą coraz jaskrawiej nasze różne przywary, różnice polityczne, zadawnione konflikty i inne ludzkie słabości.

Wiem, ile zawdzięczam przeczytanym książkom, słuchaniu nagrań edukacyjnych w samochodzie, różnym szkoleniom i rozmowom z ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia. Bez tej wiedzy byłbym całkowicie bezradny jako prezes Stowarzyszenia.

Może i Ty piastujesz funkcję , gdzie bez rozwoju osobistego ani rusz?

Pozdrawiam edukacyjnie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Znaczenie wolontariatu

Drogi Czytelniku,
w środę 16 września 2015 r. byłem uczestnikiem gali Fundacji Banku Zachodniego WBK podsumowującej II edycję konkursu grantowego „Tu mieszkam, tu zmieniam”.

Gala BZ WBK-1Stało się tak, ponieważ Stowarzyszenie Nasze Łomianki, któremu prezesuję w kadencji 2015-2016, zdobyło z tej fundacji dofinansowanie projektu „WYRWANE Z OBJĘĆ PUSZCZY – Renowacja nagrobków na cmentarzu kolonistów w Puszczy Kampinoskiej”,

Natomiast na gali można było poznać nie tylko laureatów, jak nasze Stowarzyszenie, lecz w kuluarach wymienić się doświadczeniami z przedstawicielami innych organizacji. A było z kim, co pokazuje wspólne zdjęcie poniżej. Jestem na nim gdzieś tak 150 od lewej lub prawej strony – w ostatnim rzędzie.

Gala BZ WBK-2-2Jednak dla mnie najważniejsze było wystąpienie Prezesa Zarządu Banku Zachodniego WBK S.A. Mateusza Morawieckiego. To ten pan w niebieskim garniturze pierwszy z prawej strony. Kojarzyłem jego nazwisko z powodu Kornela Morawieckiego z Solidarności Walczącej. To nie moja bajka ideologiczna, lecz swego czasu było o tym odłamie Solidarności głośno. Nie wiedziałem, że pan Mateusz, z którym miałem okazję chwilę porozmawiać, to jego syn. Rzekłbym, że to swego rodzaju paradoks.

Wracając do wystąpienia pana prezesa, powiedział on znamienne – przynajmniej dla mnie – słowa: „Gdy przeglądam czyjeś cv, w pierwszej kolejności patrzę, czy osoba starająca się o posadę w banku ma doświadczenie jako wolontariusz. Jeśli nie, aplikacja idzie do kosza. Ludzi z dyplomami jest pełno, umiejących działać w zespole jako wolontariusze, nader mało. Dla mnie to najcenniejszy rodzaj pracownika, jeśli potrafi zangażować się jako ochotnik”.

Piszę Ci o tym, bo być może dziwisz się, dlaczego kolejny raz Twoje cv zostało odrzucone. Z pewnością jednym z powodów może być Twój brak doświadczeń z wolontariatem. Teraz jest na to wręcz moda, że pracodawcy zwracają baczną uwagę na Twoje doświadczenia jako działacza np. w harcerstwie, organizacji pożytku publicznego lub każdej innej, jak choćby członek Stowarzyszenie Nasze Łomianki.

Jako przykład niech posłuży również nasz klub Toastmasters Leaders. Wiele osób znalazło pracę lub polepszyło zajmowane stanowisko, bo mieli możliwość wykazać się doświadczeniem na ścieżce liderskiej w tej organizacji. Zapewne również umiejętność wystąpień publicznych była w ich przypadku nie do przecenienia.

Weź więc pod uwagę, że znaczenie wolontariatu rośnie nie tylko jako wkład do działań społecznych, lecz także jako najważniejszy punkt w staraniach o pracę. Daj sobie szansę!

Pozdrawiam woluntarystycznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl