Wielkanoc 2014

Drogi Czytelniku,
co jakiś czas przyjeżdżają do Łomianek do naszej parafii pw. Św. Małgorzaty kapłani ze Wschodu, głównie z Ukrainy. Opowiadają, w jakim stanie są kościoły, w których przyszło im odprawiać msze. Cóż, przez wiele lat w Związku Radzieckim te budynki były zamknięte lub wykorzystywane na magazyny nawozów i innych towarów. Nikt nie dbał o nie, więc choćby z powodu dziurawych dachów popadły w ruinę.

Te kiedyś piękne świątynie – oddawane reaktywowanym parafiom, często po ciężkiej walce z administracją – są więc w tragicznym stanie technicznym. Bardzo trudno przywrócić im dawną świetność, bo na dodatek wiernych jest mało.. Proboszczowie zmuszeni są więc jeździć „na żebry” do Polski, aby zdobyć jakiekolwiek fundusze na funkcjonowanie powierzonych im odcinków duszpasterskich.

Można powiedzieć, że zamykanie kościołów było domeną komunistów i innych przeciwników wiary chrześcijańskiej. Tymczasem w tym tygodniu, i to Wielkim Tygodniu, kościół zamyka arcybiskup katolicki. Toż przecież takiego absurdu nie byłby w stanie wymyślić nawet niezapomniany Bareja. Budzi to mój ogromny niesmak, zdziwienie, smutek, rozgoryczenie i jednocześnie poczucie bezsilności wobec niesprawiedliwości.

Jestem w stanie zrozumieć, że abp. H. Hoser nie cierpi ks. W. Lemańskiego. Przez to chce go upokorzyć przy każdej nadarzającej się okazji. Co prawda jest to działanie wbrew nauce Chrystusa, lecz jakżeż to ludzkie. Dlaczego jednak ksiądz Arcybiskup karze parafian zamknięciem kościoła? Jest to tym bardziej karygodne, że to nie on finansował wybudowanie tej świątyni, lecz parafianie. Toż to – w uproszczeniu – dysponowanie cudzym mieniem.

W tym sporze znam osobiście tylko jednego uczestnika, tj. tego poniżanego. W moim sposobie widzenia świata wysoko cenię ks. W. Lemańskiego. Podziwiam jego wiarę, oddanie Kościołowi, umiłowanie drugiego człowieka, cierpliwość w przekonywaniu do swoich racji i pokorę.

Natomiast jego antagonista jawi mi się jako zaciekły i mściwy osobnik, który niewiele ma wspólnego z nauką Jezusa. Czy swoim zachowaniem i decyzjami arcybiskup, który powinien być pasterzem,ukazuje piękno Ewangelii i przykazania miłości, w tym do drugiego człowieka? Śmiem wątpić.

Oczywiście, wielu księży, z którymi rozmawiałem, potępia ks. W. Lemańskiego. Zarzucają mu nieposłuszeństwo wobec przełożonego. Ja natomiast twierdzę, że nie ma gorszej rzeczy niż ślepe posłuszeństwo. Ono obowiązuje choćby w układach mafijnych. Również wielu zbrodniarzy hitlerowskich zasłaniało się koniecznością posłuszeństwa wobec rozkazów.

Przecież człowiek ma wolną wolę. Musi posługiwać się swoim rozumem oraz zasadami moralnymi i etycznymi. Krzywdzenie drugiego człowieka zawsze jest złem!

W tym dniu, w Wielki Piątek, zdaniem faryzeuszy i arcykapłanów Chrystus przegrał, bo udało się go zabić. Jednak zrobili błąd, bo nie uwzględnili Zmartwychwstania. Niech dobry Bóg wybaczy arcybiskupowi jego niegodne czyny, które uniemożliwiają mieszkańcom Jasienicy przeżycia Triduum Paschalnego w swoim kościele.

Na szczęście Łomianki są po drugiej stronie Wisły, więc na razie mi abp. H. Hoser nie zagraża. Mogę w czasie świąt Wielkiej Nocy odwiedzać swój kościół parafialny. Nigdy nie przypuszczałem, że w wolnej Polsce ktoś z wiernych może nie mieć takiej możliwości.

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

 

 

Jedźcie do Treblinki

Drogi Czytelniku,
byłem dzisiaj w obozie zagłady w Treblince. Spotkania tam organizuje w ostatnią sobotę miesiąca ks. Wojciech Lemański. Ponieważ zupełnie bez sensu sekuje go kuria biskupia, zdecydowałem się w ten sposób wyrazić dla niego poparcie.

Wiedziałem, że zginął tu ze swoimi wychowankami z domu dziecka dr Janusz Korczak, lekarz z wykształcenia, a z pasji społecznik i pedagog. Dobrze się stało, że jego imię nosi jedna ze szkół pedagogicznych, tj. Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Warszawie. W edukacji jest wciąż szalenie dużo do zrobienia, o czym wiem z własnych doświadczeń szkolnych, a potem widząc szkołę poprzez naukę i wywiadówki swoich chłopaków. Ech, dobrze że to już za mną.

Mijałem nieraz drogowskazy kierujące w tamto straszne miejsce . Wszak straciło w Treblince życie – praktycznie w ciągu roku działania obozu – około 800 tys. ludzi, głównie obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Aczkolwiek pozbawiano tu życia, dusząc gazami z silnika spalinowego, mieszkańców również z innych krajów Europy.

Niezwykle przejmujące były czytane tego dnia psalmy, wymieniane z imienia i nazwiska ofiary, a także przejmujący wiersz Haliny Birenbaum:

Jedźcie do Treblinki
otwórzcie oczy szeroko
wyostrzcie słuch
wstrzymajcie oddech
wsłuchajcie się w głosy wydobywające się tam
spod każdego ziarenka ziemi

Jedźcie do Treblinki
Oni czekają na was, spragnieni głosu waszego życia
znaku waszego istnienia, kroku waszych nóg
ludzkiego spojrzenia
rozumiejącego, pamiętającego
powiewu miłości na Ich prochy

Jedźcie do Treblinki
z własnej, wolnej woli

Jedźcie do Treblinki
w potędze bólu nad okropnościami
tu dokonanymi
z głębi zrozumienia i serca, które płacze, nie godzi się
wysłuchajcie Ich tam wszystkimi zmysłami

Jedźcie do Treblinki
opowie wam tam cisza zielona, złotawa lub biała
niezliczone opowieści
o życiu wzbronionym, niemożliwym, odebranym

Jedźcie do Treblinki
spójrzcie, jak czas tam stanął
grzmiące milczenie umarłych
kamieni na model ludzkich postaci w tej głuszy
jedźcie do Treblinki odczuć to przez chwilę

Jedźcie do Treblinki
zasadzić kwiat gorącą łzą, westchnieniem ludzkim
przy jednym z kamieni upamiętnienia zgładzonych
ich popiołami i prochem

Oni czekają na was w Treblince
byście przyszli, wysłuchali ich opowieści unoszących się w tej ciszy
przynieście Im za każdym razem
wieść o trwaniu waszego życia wtedy zabronionego
o miłości ożywiającej

Jedźcie do Treblinki poprzez wszystkie pokolenia
nie zostawiajcie Ich samotnych

Czytaliśmy je wspólnie z prezesem ZASP Olgierdem Łukasiewiczem na symbolicznym cmentarzu z robionym łupanych granitów zatopionych w betonie. Czyż jednak słowa mogą zagłuszyć przerażające milczenie setek tysięcy zgładzonych ofiar?

A już zupełnie niepojęte dla mnie jest to, że komendant obozu w Treblince SS-man Franz Stangl był praktykującym katolikiem wtedy i do końca swoich dni w latach 70-tych ubiegłego wieku. Nigdy nie poczuwał się do winy ani odpowiedzialności za zbrodnię. Faktycznie nad nikim się osobiście nie znęcał, ani nikogo nie pozbawił życia. Świadczyli o tym świadkowie, którzy cudem przeżyli, bo uciekli z obozu.

Tak, tak, to niepojęte, lecz tu na ziemi nikt nie poniósł konsekwencji prawnych za zbrodnie w tym obozie. Dla sądów brakło wiarygodnych dowodów. Te przynajmniej 800 tys. ofiar, bo mówi się, że mogło ich być nawet milion, to za mało dla przedstawicieli Temidy.

Pozdrawiam refleksyjnie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl