Pierwszy webinar

Drogi Czytelniku,
jutro 1 czerwca 2017 r. o godzinie 21:00 odbędzie się mój pierwszy webinar. Nosi on tytuł „Prawdopodobnie najlepszy sposób na dalszy rozwój osobisty po lekturze książki Przywilej wyboru„. To kolejny krok w nabieraniu przeze mnie nowych umiejętności. Możesz się zarejestrować na webinar za pomocą tego linku. Dla pewności bądź parę minut przed 21:00.

W zasadzie ten webinar jest przeznaczony dla czytelników mojej książki. Niemniej jednak jeśli interesujesz się zagadnieniami rozwoju osobistego, z pewnością skorzystasz z podanych informacji. Do usłyszenia jutro!

PS
Jeśli chcesz zrobić szybkie postępy w praktycznych zastosowaniach narzędzi internetowych, możesz skorzystać ze świetnego szkolenia Mirosława Skwarka.

Pozdrawiam słyszalnie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Jedenasta rocznica

Drogi Czytelniku,
nominalnie jedenasta rocznica wypada dopiero za dwa dni. To wtedy, 2.04.2005 r. zakończył swój ziemski żywot papież Jan Paweł II. Akurat też była sobota. Taki zbieg okoliczności. Może dlatego zebrało mi się na wspominki?

Fizycznie najbliżej tego Papieża byłem podczas Jego pierwszej wizyty w Polsce w 1979 r. Był ode mnie tylko o kilkadziesiąt centymetrów. Błogosławił nam, przechodząc do namiotu, w którym przebierał się w szaty liturgiczne.

W jaki sposób trafiłem w to miejsce? Jako studenci zostaliśmy zatrudnieni przez Telewizję Polską do ochrony na Placu Zwycięstwa (obecnie to Plac marsz. Józefa Piłsudskiego) wszelkiego rodzaju kabli   związanych z przekazem Mszy Świętej, a więc zarówno energetycznych, jak i transmisyjnych.

To była świetna fucha. Roboty mało, a przepustka pozwalała wejść wszędzie. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie – teraz może się to wydawać absurdalne – wysokowydajne kserokopiarki w Centrum Prasowym. Wtedy na naszym rynku to była absolutna nowość. Dodam jeszcze, że tam można było kupić za grosze piwo Zagłoba. W tamtych czasach marka w Warszawie nieznana i niedostępna. To piwo szło tylko na eksport. Smak miało przedni.

Jeśli porówna się współczesne systemy zabezpieczenia ważnych osób, stwierdzam z pełnym przekonaniem, że w 1979 r. Jan Paweł II był praktycznie niechroniony. Owszem, było przy nim w pobliżu kilku osiłków, lecz gdy ktoś miał przepustkę taką jak my, mógł się przywitać z Papieżem. Tak zrobił mój kolega ze studiów, Krzysiu Lipski. Jan Paweł II uścisnął mu dłoń.

Wspominając tak odległe czasy, jestem dumny, że w mojej książce Przywilej wyboru zamieściłem kilka cytatów Jana Pawła II. To z mojej strony forma hołdu dla tego wielkiego Człowieka.

Na stronie 67: „Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób twórcą siebie samego”.

Na stronie 164: „Bogatym nie jest ten, kto posiada, lecz ten, kto daje”.

Na stronie 165: „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”.

Na stronie 343: „Przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro”.

Przyznasz, że powyższe myśli Jana Pawła II są wciąż aktualne, bo ponadczasowe.

Pozdrawiam w zadumie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Zaproszenie do Ostrołęki

Drogi Czytelniku,
może się zdziwisz, że to mówię. Jednak muszę Ci się przyznać, że odczuwasz ukontentowanie, gdy otwierasz witrynę i widzisz na niej swoje imię i nazwisko. Tu nawet nie chodzi o to, żebym był szczególnie łasy na pochwały i oczekiwał ich z wypiekami na twarzy. Moje ego nie jest aż tak wyuzdane. Niemniej widok jak poniżej daje uzasadnione zadowolenie.

OstrołękaMBP-1
Dosłownie godziny dzielą mnie przed udaniem się do Ostrołęki. Tam we wtorkowe popołudnie mam się spotkać z czytelnikami Miejskiej Biblioteki Publicznej. Jestem przekonany, że wśród nich znajdą się też miłośnicy mojej książki. Wierzę, że wywiąże się ciekawa dyskusja. Zwłaszcza że staraniem pracowników ww. biblioteki przygotowano bardzo obszerną notkę na mój temat. Na spotkanie zaproszono również miejscowe media.

OstrołękaMBP-2
Piękne zdjęcie wykorzystane do anonsu o spotkaniu i krążące po Internecie zrobił kilka miesięcy temu Darek Dąbrowski, kolega ze Stowarzyszenia Nasze Łomianki. Proszę, jak się przydało na tę okazję.

To mój pierwszy wyjazd do biblioteki w tym roku. Już są następne zaproszenia. Jeśli będziesz w pobliżu miejsca, gdzie przyjadę, przyjdź na spotkanie. Tym razem do zobaczenia w Ostrołęce.

Pozdrawiam i zapraszam,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Co mogą oglądać dzieci

Drogi Czytelniku,
dzisiejszy wpis jest zupełnie inny od dotychczasowych. Przeznaczony jest bowiem głównie dla rodziców i dziadków. W roli głównej wystąpi mój syn Paweł.

Przypadek mojego syna pokazuje, jak ważną sprawą jest to, żeby skupić się na talentach, którymi dysponuje nasze dziecko, a nie nakazywać mu robić to, co nam się wydaje słuszne dla niego. Wszak młody człowiek ma prawo pokierować swoim życiem tak, jak uważa za słuszne. My, dorośli, możemy tylko własnym przykładem pokazywać, jakie są ponadczasowe wartości moralne i zasady współżycia społecznego. Nie mamy prawa niczego narzucać, bo to jego życie!

Paweł znalazł sobie ciekawą niszę: recenzuje w Internecie pełnometrażowe filmy dla dzieci. Dzięki internetowej witrynie www.filmydladzieci.net możesz szybko dowiedzieć się, co mogą oglądać na ekranie Twojej dzieci.

Nam dorosłym wydaje się, że gdy film jest animowany, lalkowy lub rysunkowy, to zawsze jest przeznaczony do odbioru przez dziecko i niczym mu nie zagraża. Nic bardziej błędnego, co pokazuje w swoich recenzjach Paweł. Nigdy bym się nie spodziewał, że aż tyle filmów jest przez niego zdyskwalifikowanych do oglądania przez dzieci!!!

I pomyśleć, że droga filmowa Pawła mogła się potoczyć zupełnie inaczej przez durną nauczycielkę w liceum, nota bene w randze wicedyrektorki. Jestem przekonany, że prawdziwi pedagodzy darują mi to negatywne określenie względem ich koleżanki po fachu.

Paweł od dziecka wykazywał niezwykłą cierpliwość i „fotograficzną” dociekliwość przy układaniu klocków, majstrowaniu przy różnych składanych zabawkach typu „mały mechanik”, a później ogromnych układankach puzzli. Potem nastała era komputera, więc w gimnazjum potrafił np. punkt po punkcie przez klika miesięcy odwzorować przestrzennie kombiwar – takie urządzenie do grzania potraw gorącym powietrzem. W liceum zaś robił filmy animowane.

Niestety, wspomniana powyżej nauczycielka informatyki zamiast wykorzystać zainteresowania Pawła do pokazania uczniom zastosowań tej dziedziny wiedzy, wolała go gnębić nauką o bazach danych, który to temat zupełnie go nie interesował. W rezultacie opuszczał nudne zajęcia i miał praktycznie same jedynki. Co więcej, kilka innych nauczycielek, chcąc się przypodobać pani wicedyrektor (później nawet dyrektor) szkoły, też go podobnie oceniała, co groziło niedopuszczeniem do matury. Musiałem z nimi i panią wicedyrektor przeprowadzić – że tak powiem – rozmowy edukacyjne.

Pikanterii dodaje fakt, że w tym samym czasie, gdy Paweł miał jedynki z informatyki, pracował w zespole robiącym w ramach podzleceń animacje dla samego Jamesa Camerona (sic!). Ostatecznie nauczycielka osiągnęła jedno: wybiła mu z głowy jego zainteresowania i mój syn porzucił animację. Myślę, że stała się wielka szkoda i krzywda, biorąc pod uwagę jego wyobraźnię. Ależ sukces pedagogiczny!

Na szczęście w 2007 r. rozpocząłem po 30 latach pracy zawodowej własną działalność gospodarczą. Na start dostałem z Urzędu Pracy dotację w kwocie 13300 zł. Z niej kupiłem m.in. swój pierwszy aparat fotograficzny. Była to cyfrowa lustrzanka Nicon D40.

Początkowo Paweł ją ode mnie pożyczał. Potem mi ją zabrał. Oczywiście mogłem się z tego powodu awanturować i tłumaczyć mu, że znajomość fotografiki nie ma żadnej przyszłości. Przecież teraz każdy ma lub będzie miał aparat fotograficzny. Niech więc zajmie się czymś pożytecznym i studiuje coś, co mu da dobrą pracę.

Pewnie swoim starym sposobem myślenia bym tak zrobił. Jednak już mocno przesiąknąłem ideą talentów, którą poznałem dzięki książce M. Buckinghama i D.O. Cliftona Teraz odkryj swoje silne strony. Rozumiałem, że najważniejszym zadaniem nas, rodziców i dziadków, jest wspierać rozwój naszych latorośli w tym obszarze, gdzie mają szczególne uzdolnienia, a więc w obszarze ich talentów. Po latach widać, że była to jedynie słuszna decyzja, bo Paweł rozwija się na swój sposób, a nie narzucony przeze mnie.

W nagrodę za takie postępowanie trafił mi się bonus. Okładkę do mojej książki Przywilej wyboru zaprojektował i wykonał Paweł.

Gdy więc w nadchodzącym Nowym Roku 2016 sięgasz do włącznika telewizora czy odtwarzacza lub idziesz z dzieckiem na film, zajrzyj wpierw na witrynę www.filmydladzieci.net, aby mieć pewność, że przekaz z ekranu będzie odpowiedni. A jeśli nie znajdziesz wybranego filmu, zaproponuj jego recenzję. Z pewnością się ukaże.

Pozdrawiam, życząc dobrego odbioru,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

A może taki prezent?

Drogi Czytelniku,
idą Święta, więc dziś pozwolę sobie wspomnieć o swojej książce Przywilej wyboru. Może akurat zdecydujesz się wziąć ją pod uwagę przy okazji poszukiwania dobrego prezentu pod choinkę – oczywiście w porozumieniu ze Św. Mikołajem?

Podobno należy unikać autoreklamy, bo to źle wygląda w naszej kulturze. Jednak myślę, że w uzasadnionych przypadkach jest to dopuszczalne. Tak jak tym razem.

Doktryna-1 001Do tego kroku skłoniła mnie dedykacja prof. Andrzeja Blikle, którą umieścił dla mnie w swojej książce Doktryna jakości. Nie od rzeczy będzie jednak dodać, że oprócz papierowego wydania książki Pan Profesor publikuje ją również za darmo na swojej witrynie w wersji pdf.

Przyznaję z przykrością, że już nie pamiętam dokładnie, co ja wpisałem Profesorowi w dedykacji w swojej książce. Zapewne były to słowa podziękowania za wiele lat cennych informacji uzyskiwanych od Niego i od zapraszanych gości podczas comiesięcznych konwersatoriów TQM (Kompleksowe Zarządzanie Jakością) oraz na innych seminariach.

Pragnę zauważyć, że nasze książki mają okładki w podobnej tonacji zielonego koloru. To czysty przypadek, który mimo wszystko cieszy. Oceń zresztą sam:

Doktryna-1 002Doktryna-1 004Okładka-strona tytułowa-wo1

Pochlebia mi też jeszcze inna sprawa. Otóż swoją książkę – podobnie jak uczynił to Profesor – zadedykowałem Żonie. Jestem przekonany, że to szczególny wyraz uznania dla naszych najbliższych osób, które wspierają nas w codziennym trudzie poczynań. Doktryna-1 003 Gdyby było Ci mało słowa pisanego na temat mojej książki, to zapraszam do obejrzenia o niej krótkiego filmiku z moim udziałem w roli głównej. Może on Cię utwierdzi w pomyśle nabycia na prezent książki Przywilej wyboru?

Pozdrawiam, życząc owocnej lektury i dobrego odbioru,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Śmierć Dyrektora

Drogi Czytelniku,
miałem sposobność porozmawiać kilka razy w swoim życiu z panem Krzysztofem Goykiem. Był on długoletnim dyrektorem Biblioteki Publicznej Gminy Gardeja w województwie pomorskim. Niestety,  zmarł nagle 15.03.2015 r.

Dla mnie był fantastycznym rozmówcą. Wszystko zaczęło się na początku października 2014 r. To właśnie wtedy zadzwoniłem do biblioteki w Gardei, żeby poinformować o swojej książce Przywilej wyboru. Telefon odebrał sam Pan Dyrektor. Tak nastąpiło rozpoczęcie naszych konwersacji.

Szybko okazało się, że jesteśmy z pokolenia 60+. To znaczy, ja na początku tej grupy wiekowej, a pan dyrektor na jej końcu. Jednak te kilka lat różnicy nie miało dla nas żadnego znaczenia. Doskonale się rozumieliśmy. Ubolewaliśmy, że nasz piękny kraj, jest od wielu lat tak źle rządzony. Ba, do tej pory brzmią mi w uszach Jego słowa, że „na starość robi się czarnowidzem”, bo nie ma nadziei, aby w Polsce nastąpiły korzystne zmiany.

Czyż można się temu dziwić? Wszak był wnukiem powstańca wielkopolskiego, miłośnikiem historii i znawcą fortyfikacji wokół Gardei. Urodził się w Lipnie – podobnie jak prof. Leszek Balcerowicz, a więc na historycznej ziemi dobrzyńskiej. Jego poglądy określiłbym jako mocno prawicowe.

Okładka na blog-1Rozmawiałem z nim trzy dni przed śmiercią. Cieszył się, że wreszcie znalazły się w bibliotece drobne środki finansowe. Dzięki temu mógł zamówić moją książkę. Wysłałem ją natychmiast do biblioteki.

Zadzwoniłem – tak jak prosił – dwa tygodnie później. Chciał przejrzeć nowy nabytek biblioteki i przekazać swoje uwagi. Obawiam się, że nie zdążył mieć mojej książki w ręku. Wszak Poczta Polska potrzebuje zazwyczaj 4-7 dni, aby dostarczyć taką przesyłkę.

Chyba nie muszę Ci mówić, jak prawie ścięło mnie z nóg, gdy pani bibliotekarka z wielkim smutkiem oznajmiła mi, że Pan Dyrektor nie żyje i był już pogrzeb. Szok!!!

Czuję się szczęśliwy, że mogłem odbyć te kilka rozmów z takim Człowiekiem. Żałuję, że nie może być ich więcej. Byłbym rad, gdyby każdy kto w Gardei weźmie do ręki książkę Przywilej wyboru, pamiętał, że to ostatni zakup Pana Dyrektora Krzysztofa Goyka dla Jego czytelników.

Pozdrawiam w przedwielkanocnej zadumie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

W pogoni za trofeum

Drogi Czytelniku,
właśnie dzisiaj nadeszła do mnie przesyłka z USA. Zawierała ona cenny dla mnie certyfikat organizacji Toastmasters, a mianowicie tytuł  ACS (Advanced Communicator Silver), czyli Zaawansowany Srebrny Mówca. Najwyższym jest ACG, czyli Zaawansowany Złoty Mówca. Jak widzisz, znacznie zbliżyłem się do jego zdobycia.

ACS-1Uzyskanie ACS zajęło mi prawie cztery lata. Nie jest to może rewelacyjny wynik, bo z pewnością można taki tytuł zdobyć szybciej. Jednak dla mnie o wiele ważniejszą sprawą jest być coraz lepszym mówcą. Certyfikat jest tylko tego pokłosiem, a nie odwrotnie. Niemniej zdobycie go bardzo mnie cieszy.

To prawda, że w naszym warszawskim klubie Toastmasters Leaders jestem pierwszą osobą, która go uzyskała. Ten przykład dosadnie ukazuje, że jak w przypadku każdego sukcesu liczy się przede wszystkim wytrwałość, a nie wyjątkowe zdolności.

Przez te kilka lat przewinęło się przez klub wielu fantastycznych kandydatów na znakomitych mówców. Mieli prawie wszystko, co potrzeba, aby dobrze przemawiać: doskonałe warunki fizyczne, tembr i siłę głosu, doświadczenie, wiedzę, empatię, pewność siebie na scenie. Brakło im tylko jednego: motywacji, żeby wytrwać.

W rezultacie to ja cieszę się takim tytułem i wraz ze mną członkowie naszego klubu, a nie oni. Wielka szkoda, że tak się stało, bo gdyby wytrwali, byłoby to z korzyścią dla nich i dla nas, aby czerpać z najlepszych wzorców.

Bo widzisz, w życiu tak już jest, że zwycięstwa odnoszą ci, którzy najbardziej w nie wierzą i najdłużej. Wciąż wierzę, że coraz więcej ludzi będzie chciało się dowiedzieć, co mam do powiedzenia. Skoro tak, to muszę być do tej sytuacji przygotowany. Moim marzeniem jest przemówić kiedyś do widowni liczącej 3000 osób. Na pewno się to spełni, bo konsekwentnie do tego dążę.

Na razie są mniejsze audytoria. Za to z niezwykle wspaniałą publiką. We czwartek 26.02.2015 r. byłem jako gość specjalny w klubie Toastmasters WordBusters na Politechnice Gdańskiej. Zaprosili mnie, bo temat spotkania brzmiał „Masz wybór”.

Jak wiesz, tytuł mojej książki to Przywilej wyboru. Jedno z drugim dobrze się więc uzupełniało. Na spotkanie przyszło 56 osób. Aplauz, który mi zrobili na stojąco po godzinnej prelekcji o tym, co mi dał Toastmasters, przeszedł wszelkie oczekiwania. Warto było tam pojechać.

Pozdrawiam, życząc wytrwałości
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

 

Na pierwszej linii książki

Drogi Czytelniku,
w zeszłym roku w czerwcu miałem okazję porozmawiać z Michałem Jagiełłą – alpinistą, byłym Naczelnikiem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, poetą, pisarzem, publicystą, byłym wiceministrem kultury i długie lata dyrektorem Biblioteki Narodowej. Mam egzemplarz jego wielokrotnie wznawianej książki Wołanie w górach – oczywiście z autografem Autora.

To właśnie wtedy zdecydowałem, że o swojej książce Przywilej wyboru poinformuję wszystkie biblioteki publiczne w Polsce. Natychmiast przystąpiłem do działań.

Owszem, mógłbym wysłać na chybił-trafił kilka tysięcy mejli. Obawiam się, że efekt byłby mizerny, pomijając słuszne pretensje do mnie o spam. Dlatego wybrałem kontakt telefoniczny. Cóż, idzie to wolniej niż bym chciał, bo nie zawsze udaje mi się skontaktować z właściwymi, decyzyjnymi osobami. Dlatego jeszcze mam parę województw do obdzwonienia. Niemniej lista bibliotek, w których jest moja książka, przekroczyła już liczbę 270.

Z rozmów – głównie  z paniami bibliotekarkami, bo to bardzo sfeminizowany zawód – wyłania się nieciekawy obraz. Tyle trudności, jakie one muszą pokonać, aby biblioteka funkcjonowała, niejednego menedżera zwaliłyby z nóg. Nierzadko szefowie bibliotek publicznych borykają się z kiepskimi warunkami lokalowymi, niedogrzanymi pomieszczeniami, niewystarczającą obsadą etatów, czy nawet cieknącymi dachami (sic!).

Do tego dochodzą „tony papierów” do wypełniania, które niczemu nie służą, a jedynie zabierają czas, który należałoby poświęcić czytelnikom i księgozbiorowi. No i drażliwą sprawą są finanse. Pieniędzy najczęściej brakuje na wszystko. Zwłaszcza wtedy, gdy biblioteka jest łączona z domem kultury, czy nawet jeszcze dodatkowo z ośrodkiem sportu i rekreacji. Zgroza! Przecież te instytucje mają zupełnie inne, specyficzne formy działania.

Niestety, biblioteki są samorządowymi jednostkami kultury. Ponieważ radni bardzo rzadko są ich czytelnikami, tak trudno uzyskiwać bibliotekom odpowiedni poziom finansowania. A nawet żeby dostać dotację z Biblioteki Narodowej na zakup książek, potrzeba własnego wkładu finansowego.

Aż dziw, że kierownictwa tysięcy bibliotek – zagryzając wargi – dają sobie radę w tej trudnej rzeczywistości. Tyle się narzeka, że czytelnictwo spada, lecz jak ma być inaczej, gdy nie dostrzega się rangi, którą spełniają biblioteki. Przecież nic tak nie rozwija naszej wyobraźni jak czytanie książek.

Podpisanie książki-1 małeW tym roku, podobnie jak w poprzednim, też będę miał spotkania autorskie. Znowu poznam kolejnych czytelników i pracowników bibliotek. Dowiem się paru nowych historii. A co najważniejsze, podczas takich spotkań będę mógł umieścić dedykację w swojej książce. Widać to na załączonym zdjęciu.

Pozdrawiam czytelniczo,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

 

 

Profesor

Drogi Czytelniku,
koniec roku to zazwyczaj znakomity czas na plany i zobowiązania na Nowy Rok. Słusznie! Jakby nie było, jest to okazja, aby wprowadzić coś nowego w swoim życiu. Inna sprawa, że nie zawsze starcza nam wytrwałości, aby w swoich postanowieniach wytrwać.

W każdym razie w tym zakresie mamy dobre chęci. Wierzymy, że ten kolejny rok będzie przełomowy. To nic, że poprzednio nam się nie udało. Tym razem będzie lepiej i uda się. Na etapie wznoszenia szampanem toastów jesteśmy o tym bezwzględnie przekonani. Wydaje się nam, że już to p-r-a-w-i-e osiągnęliśmy.  Niestety, jak zawsze to p-r-a-w-i-e robi zasadnicza różnicę.

Przede mną też wyzwanie noworoczne: Facebook. Wszyscy mi mówią, że skoro chcę, aby więcej ludzi dowiedziało się o mojej książce Przywilej wyboru, musi wokół niej coś się dziać na Facebooku. Brrr, na samą myśl, że będę musiał ileś czasu poświęcać na Internet w ogólności, a Facebook w szczególności, ciarki mnie przechodzą. No ale jak trzeba, to trzeba iść w tym kierunku marketingowym, mimo że cały mój organizm przed tym się broni. Jednakże dłużej sprawy odwlekać nie mogę. Zaistnienie na Facebooku to wymóg naszych czasów.

Jednocześnie dla mnie koniec roku to czas zadumy i refleksji. Może Ty też tak masz? Jeśli tak, z pewnością rozumiesz mój nastrój, a ja Twój.

A wtedy staje mi przed oczami Profesor. Wspaniały Człowiek, którego nie ma już wśród nas od maja 2014 r. Przypomina mi się czas tych dziesięciu lat, w których dane mi było z Nim rozmawiać, słuchać Jego wspaniałych opowieści i anegdot, a także dowiadywać się kolejnych historii o Profesorze od Jego przyjaciół i współpracowników, gdy zapraszał nas tradycyjnie w czerwcu do siebie do domu i pracowni lub przychodził na spotkania Stowarzyszenia Nasze Łomianki.

Opłatek NŁ_Tadeusz_Dominik_CynthiaTak, miałem zaszczyt być znajomym prof. Tadeusza Dominika i jego żony Cynthi. Niestety, jej też już tu nie ma, tzn. wyjechała do siebie do USA. Ona najpierw zakochała się w twórczości Profesora, a potem w Nim. Swoją drogą, to niezwykle ujmująca historia. Na zdjęciu to ta pani obok Profesora.

Jak wielkim artystą był Profesor, mogliśmy się przekonać kilka lat temu na balu charytatywnym. Profesor we fraku podszedł do sztalugi z rozciągniętym na niej białym kartonie i dosłownie w kilkanaście sekund powstał narysowany węglem rysunek kobiety.

Zanim zobaczyliśmy ostateczny efekt dzieła Profesora, on wciąż nas zwodził i prawie do końca nie wiedzieliśmy, co powstanie. To dzieło Profesora jest niczym relikwia dla naszego Stowarzyszenia.

Pozdrawiam noworocznie, życząc sukcesów w 2015 r.,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Jak wykorzystać talenty

Drogi Czytelniku,
spotkał mnie niezwykły zaszczyt. Oto mam przemówić w swojej macierzystej uczelni, czyli Politechnice Warszawskiej. W ramach cyklu Spotkań Zawodowych mam wygłosić inżynierom i sympatykom Wydziału Elektroniki PW we czwartek 6.03.2014 r. o 17:30 prelekcję pt. Jak wykorzystać swoje talenty. Anons o tym wydarzeniu i wiele innych informacji znajduje się na tej witrynie. Zapraszam. Najlepiej weź też kogoś ze sobą.

Okładka na blog-1To pewnego rodzaju paradoks i przewrotność losu, że przez 30 lat mojej kariery zawodowej w inżynierii chemicznej nikogo nie interesowało moje doświadczenie w tym zakresie. A teraz po napisaniu książki dotyczącej rozwoju osobistego zatytułowanej Przywilej wyboru jestem postrzegany jako znawca praktycznego zastosowania zdobyczy psychologii w życiu codziennym. Książkę i autograf możesz nabyć ode mnie po czwartkowym spotkaniu.

Z tego zdarzenia płynie jeszcze inna nauka, a mianowicie byłem przygotowany na niespodziewaną okazję.  Wyobraź sobie, jakby to było, że dostaję propozycję wygłoszenia wykładu, nawet dotyczącego tematu, na którym się znam, a robię to publicznie po raz  pierwszy. Jakie miałbym wtedy prawdopodobieństwo sukcesu? Moim zdaniem minimalne i Ty zapewne też tak uważasz.

Oczywiście zawsze może zdarzyć się coś nieprzewidzianego. Coś, co może zniweczyć trud przygotowań, jak zawieszenie się komputera, brak odczytania pliku prezentacji, czy inne kataklizmy mówcy. A jednak jestem pewien, że nawet w takich przypadkach wygłoszę to, co przewidziałem. Mam wewnętrzne przekonanie i pewność, że dam radę.

Dlaczego tak sądzę? Bo wbrew pozorom poniosłem wiele porażek na scenie. Dały mi one niezbędną twardość mentalną. A to się myliłem w kolejności wątków przygotowanej wypowiedzi, a to zapominałem nazwisk ludzi, których miałem zapowiedzieć, a to błędnie przedstawiałem tytuł naukowy rozmówcy lub temat referatu. Mógłbym mnożyć swoje wpadki. Wiedz, że one mnie nauczyły uniknąć podobnych nieszczęść przed inną publicznością.

Teraz wspomnienia o nich wyglądają czasami humorystycznie. Wtedy wręcz byłem przekonany, że serce przestaje mi bić, a ja płonę ze wstydu. Ba, po latach niektórzy świadkowie moich niepowodzeń gratulują mi, jak to świetnie zostało zagrane (sic!).

A wszystko zaczęło się od tego, że pod koniec 2006 r. podjąłem nieodwołalną decyzję zmienić swoje życie. Nadać mu nowy wyraz, aby wykorzystać swoje talenty, gdy tylko zrozumiałem, że też je mam. Co tu dużo mówić. Widzę, jak przez te lata korzystnie się zmieniłem. Jednocześnie dostrzegam, ile jeszcze pracy przede, aby stać się lepszym w tym, co robię i kim jestem.

Jeśli chcesz mieć inne rezultaty swojego życia, bo dotychczasowe słabo Cię zadowalają, też musisz zakasać rękawy i przeprowadzić konieczne zmiany. Niestety, to jedyna droga. Tę tezę potwierdza pewne zdarzenie z tego tygodnia.

Otóż od paru dni zacząłem prowadzić rozmowy o mojej książce Przywilej wyboru z ludźmi, których poznałem w ostatnich latach. Znajduję wizytówkę, biorę do ręki telefon i dzwonię do wybranej osoby. Trochę się chwalę swoim dziełem, bo to jedyna okazja, i proszę o pomoc w rekomendowaniu książki. To są bardzo pouczające i najczęściej miłe rozmowy. Jeśli możesz i zechcesz, to też powiedz znajomym o książce Przywilej wyboru. Dla nieznanego – na razie – pisarza to jedyna okazja zaistnienia u Czytelników.

Anna Nowakowska-1Jedną z moich rozmówczyń była Ania Nowakowska. W swoim mieszkaniu na Sadybie robi ona w kameralnym gronie mini warsztaty dla osób, które chcą być szczęśliwe. Ania niezmiennie powtarza, że „jeśli nie zmienisz przekonań i zachowań, wszystko pozostanie po staremu„. Koszty są u Ani naprawdę symboliczne. Tylko 50 zł za kilka godzin edukacji. Idź i sprawdź. Polecam. Kontakt do niej e-mailem: nowakowska.anna@wp.pl, a nr tel. 663 184 522.

Ania wywodzi konieczność zmian z zasad huny. Jak widzisz, niezależnie od źródła mądrości, teza jest podobna do tej, o której pisałem powyżej: Lepsza jakość życia wymaga wprowadzenia zmian. Bez istotnych zmian w swoim życiu, trudno Ci będzie optymalnie wykorzystać swoje talenty. To byłaby wielka szkoda dla Ciebie i pośrednio dla nas wszystkich.

W takim razie zacznij się mądrze zmieniać. Powodzenia!

Pozdrawiam, wierząc w Twoją przemianę,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl