Pierwszy webinar

Drogi Czytelniku,
jutro 1 czerwca 2017 r. o godzinie 21:00 odbędzie się mój pierwszy webinar. Nosi on tytuł „Prawdopodobnie najlepszy sposób na dalszy rozwój osobisty po lekturze książki Przywilej wyboru„. To kolejny krok w nabieraniu przeze mnie nowych umiejętności. Możesz się zarejestrować na webinar za pomocą tego linku. Dla pewności bądź parę minut przed 21:00.

W zasadzie ten webinar jest przeznaczony dla czytelników mojej książki. Niemniej jednak jeśli interesujesz się zagadnieniami rozwoju osobistego, z pewnością skorzystasz z podanych informacji. Do usłyszenia jutro!

PS
Jeśli chcesz zrobić szybkie postępy w praktycznych zastosowaniach narzędzi internetowych, możesz skorzystać ze świetnego szkolenia Mirosława Skwarka.

Pozdrawiam słyszalnie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Tadeusz

Drogi Czytelniku,
znowu miałem okazję posłuchać Tadeusza Niwińskiego podczas wyjątkowego spotkania w warszawskim Klubie Ludzi Sukcesu we wtorek 30.08.2016 r. Poprzednio miałem taką sposobność 8 lat temu (o rety, jak to już dawno!), gdy stawiałem pierwsze kroki na swojej drodze rozwoju osobistego. Zobacz historyczny wpis na ten temat.

Tadeusz, któremu choroba Parkinsona daje się we znaki i do której ma żartobliwy stosunek (co za hart ducha, cóż za podejście do życia!!!), dał półgodzinne wystąpienie. Powtórzył w nim w pigułce swoje główne tezy na osiągnięcie szczęśliwego życia, prezentowane w 10 książkach. Tak, tak,  już tyle napisał.

Zapewne zapytasz, które z jego myśli warto zapamiętać? Przynajmniej kilka.

  1. Trzeba wiedzieć, czego się chce od życia. Jeśli wiesz, czego chcesz, możesz to osiągnąć. Dzięki marzeniom wyznaczasz sobie cele i potem opracowujesz strategię i taktykę ich osiągnięcia.
  2. Koniecznie trzeba robić to, co mamy do zrobienia. Ilu z nas waha się przed podjęciem działań, które mają nas doprowadzić do realizacji celów. Szukamy wymówek i wymyślamy przeszkody, zamiast skupić się na rozwiązaniach.
  3. Miłość powinna być rozumna. To wielka sztuka znaleźć odpowiednią osobę na całe życie. Oto słowa Tadeusza na ten temat (Maestro powiedział je swojej żonie – przyp. JK): – Po 46 latach wciąż się kochamy.
  4. Nie krytykuj innych. Dlaczego uzurpujesz sobie prawo, aby osądzać innych ludzi? Nawet jeśli uważasz, że Twoja krytyka jest słuszna, bo KONSTRUKTYWNA, głównie szukasz zaspokojenia swojego ego, a nie żeby byś pomocą dla drugiej osoby. Krytykujesz dla zadowolenia siebie. Osobiście uważam, że to przejaw poczucia niskiej wartości.

Odnośnie czwartego punku dodam jeszcze, że działając od kilku lat w organizacji Toastmasters, widzę, jak oceniającym łatwo doszukać się potknięć mówcy, a trudno znaleźć plusy w przedstawionej mowie. Natomiast Tadeusz zawsze stał na stanowisku, że wypowiedź o kimś, czyichś dokonaniach czy też recenzja ma być wspierająca.

Dyplom-1Z tą koncepcją zetknąłem się właśnie w KLS-ie i nadal ją kultywuję w Toastmasters. Efekty przeszły moje oczekiwania, o czym świadczy dyplom uzyskany wczoraj, gdy gościnnie wypowiadałem się w moim macierzystym klubie.

Owszem, czasami trudno znaleźć pozytywne aspekty. Czy jednak w 100% w czyimś wystąpieniu publicznym, opinii bądź zachowaniu rzeczywiście nie znajdziesz nic, co warto docenić? Żyjemy w społeczeństwie, które skupia się na krytyce. Przeciętni ludzie uwielbiają komuś dopiec. Masz wybór, możesz postępować inaczej. Paradoksalnie to Ty najwięcej korzystasz, gdy kogoś wspierasz.

Wracając do Tadeusza Niwińskiego, którego widziałem być może ostatni raz w życiu, bądź zawsze przygotowany na udzielenie odpowiedzi na pytanie, które i on sobie zadaje: Co ja z siebie daję?

No właśnie, co? Pytam, bo u schyłku życia możesz je prosić, aby poczekało, a ono nie da Ci czasu na udzielenie tak ważnej odpowiedzi.

Pozdrawiam wspierająco,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Pasja Joanny

Drogi Czytelniku,
trafiła mi się dzisiaj wyjątkowa gratka. Dostałem kilka dni wcześniej zaproszenie od Joanny Mioduchowskiej na jej na koncert 31.05.2016 r. w stylowej kawiarni „Przepis” na ul. Śniadeckich 12/16 w Warszawie. To teren dobrze mi znany. Wszak w pobliżu jest gmach główny Politechniki Warszawskiej. Ileż to razy razy przemierzałem tę ulicę łączącą Plac Konstytucji z Placem Politechniki!

Organizatorem koncertu był Tomek Krzymiński, którego też znam, nieraz słuchałem i cenię. To prawdziwy fanatyk (w najlepszym tego słowa znaczeniu) propagujący literacko-muzyczne pieśni i wykonawców. Sam jest świetnym bardem, czego dał próbkę przed wystąpieniem Joanny.

Nieraz mi mówił o swoim „dziecku” – cyklu „Wieczory z Piosenką Niegłupią”. I właśnie w nim wystąpiła we wtorek Joanna Mioduchowska w towarzystwie Mirosława Kozaka, grającego na gitarze (zaprezentował świetną solówę własnej kompozycji) i akordeonie oraz Wojciecha Zalewskiego, grającego na kontrabasie.Joanna Mioduchowska-1
Znam Joannę od 15 lat. Gdy ją poznałem, pracowała jeszcze jako pielęgniarka. D
o czasu ta praca była przez lata jej powołaniem. Lubiła swoich pacjentów. Jednak jej marzeniem było grać na gitarze i śpiewać. Tak skończyła się dla niej droga w wyuczonym fachu na korzyść tej drugiej artystycznej, pozwalającej spełnić własne oczekiwania i dającej emocje słuchaczom. 

Może to zdanie wezmą sobie do serca strajkujące pielęgniarki Centrum Zdrowia Dziecka? Czyż nie zasługują na lepsze traktowanie i ciekawsze życie? Przecież mają wybór. Chyba że tak kochają swój zawód, że nie widzą innych rozwiązań niż praca.

Joanna zaczęła grać na gitarze dopiero w wieku 16 lat. Potem trafiło się jej jeszcze 10 lat przerwy ze względu na obowiązki rodzinne i macierzyńskie. A mimo tych przeszkód rozwija się nieustająco w poezji śpiewanej do kompozycji muzycznych i tekstów własnych, jak też poetów klasy A. Asnyka, J. Iwaszkiewicza, B. Leśmiana czy J. Tuwima i w muzyce country. Potrafi też grać na harmonijce ustnej. Swoje umiejętności wokalne ćwiczyła pod okiem doświadczonej solistki operowej i jednocześnie profesor od emisji  głosu Czesławy Skrybant-Ciechomskiej.

Jesienią 2015 r.  ukazała się jej debiutancka płyta Bujam w obłokach. Występowała u boku różnych wykonawców, m.in. Kuby Sienkiewicza. Bywa też jurorem w różnych konkursach piosenkarskich. W ten sposób Joanna urzeczywistnia swoją twórczą pasję.

A co na jej nową karierę mówią zawistnicy i malkontenci? Różnie i najczęściej idiotycznie, np. – Jak można porzucić tak piękny i potrzebny zawód pielęgniarki (Skoro tak twierdzą, niech skończą odpowiednie kursy i sprawdzą się w Służbie Zdrowia – przyp. JK) lub z dawką jadu: – Ze śpiewania mercedesa sobie nie kupi (Dobre, nie!!!). Co ciekawe, głoszą takie opinie ci, którzy słabo są zadowoleni ze swojego życia. A mimo to mają czelność pouczać innych.

Każdy z nas ma prawo kształtować życie na swój sposób. I nikomu nic do tego! Tylko od Ciebie zależy, czy wybierzesz drogę Joanny, która realizuje swój plan na życie pełne pasji, czy też jak dotychczas będziesz tkwić w nielubianej pracy, patrząc na zegarek, ile jeszcze godzin przed Tobą.

Ja wybrałem drogę Joanny, czyli podążanie za swoimi marzeniami. Owszem, nie jest łatwo. Za to ciekawie. Jaki wybór Ty dokonasz, zależy od Ciebie. Jeśli szukasz satysfakcji w tym, co możesz robić, spójrz na pasję Joanny jako źródło inspiracji.

PS
Przy okazji możesz zagłosować na jej piosenki w konkursie Lista Przebojów Polskiego Country. Niech to będzie Twój wyraz uznania dla jej pasji.

Pozdrawiam koncertowo,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Marek Szubzda

Drogi Czytelniku,
zdecydowałem się sformatować dysk swojego laptopa, bo Windows ma już za dużo błędów. Nigdy wcześniej tego nie robiłem, więc moje obawy, że mogę coś pomylić i utracić dane, są w pełni uzasadnione. Niestety, przy takich pracach robionych u mnie wcześniej przez znawców tematu zawsze gdzieś ginęła część informacji, szczególnie z poczty e-mail.

Może dlatego przyszedł mi do głowy ciekawy pomysł: zanim uczynię format dysku, wyślę na stare adresy mejle z zapytaniem, co u ich posiadaczy słychać po latach. Dostałem już kilka ciekawych odpowiedzi.

Jedną z osób, która mi odpisała, jest właśnie wymieniony w tytule Marek Szubzda. Poznałem go w 2008 r., gdy pojechałem z Kamilem Cebulskim do Białegostoku. Miałem tam wykład o 5 talentach. I właśnie na nim był Marek – student studiów magisterskich w Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania.

O sobie w tamtym okresie napisał mi tak: „Byłem młodym, w duszy ambitnym, ale zakompleksionym studentem ze wsi niepotrafiącym wyjść przed szereg„. Co by nie mówić, trudny start.

A mimo to po sugestii Kamila, że najważniejszą decyzją jest nabyć umiejętność sprzedaży, został agentem ubezpieczeniowym. Widać, że Marek już wtedy lubił wyzwania, bo to według mnie jeden z najbardziej niewdzięcznych zawodów.

Wkrótce potem wspólnie z przyjacielem w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości otworzył sklep internetowy z ekskluzywną galanterią skórzaną. Po kilku miesiącach wspólnicy wyszli z tego biznesu z bilansem O+ (słownie: zero plus), czyli nie dołożyli do interesu.

Wtedy Marek rozpoczął swoją przygodę – jak twierdzi całkiem przypadkowo – z nieruchomościami. Stało się tak, bo w Białymstoku w 2009 r. swoje podwoje otwierał jeden z największych pośredników w tej branży, a mianowicie Home Broker. W oddziale firmy trafił na fantastyczny zespół świetnych specjalistów, którzy wprowadzili go w arkana nowej specjalności. Wkrótce na prowizjach zaczął nieźle zarabiać.

Niestety, po dwóch latach nastąpiły w firmie zmiany właścicielskie i stała się ona klasyczną korporacją wysysającą soki z pracowników i klientów. Czara goryczy wkrótce się przelała.

Marek Szubzda-1Marek i trzech jego kolegów odeszło z firmy, aby w 2012 r. założyć własne biuro nieruchomości Express House. Został w nim Dyrektorem ds. Administracyjnych. Wkrótce ich firma stała się jedną z najbardziej liczących się marek na lokalnym rynku nieruchomości.

Rozpoczęli więc ekspansję na dalsze rejony. W 2013 r. powstał oddział w Lublinie, a w 2015 r. w Poznaniu. To dopiero początek…

Co więcej, wraz z osiągnięciami w życiu zawodowym, Marek twierdzi, że jeszcze większy sukces osiągnął na niwie osobistej. W tym przypadku ma na myśli żonę Emilkę i ponad półrocznego synka Ignasia.

Przy takich sukcesach ręce same składają się do oklasków. Przykład Marka pokazuje, że jeśli ktoś wie, do czego zmierza, jest wytrwały, stale podnoszący swoje kompetencje, zdeterminowany i zakochany w tym co robi, poradzi sobie nawet w najtrudniejszych branżach.

W mejlu Marka jest też akapit, który odnosi się bezpośrednio do mnie: „Cieszę się niezmiernie z wyboru drogi, którą podążam m.in. dzięki Tobie Jerzy. Twój wykład o talentach był jednym z kluczowych na początku mojej drogi w kierunku sukcesu„.

Trudno sobie wyobrazić lepsze słowa podziękowania dla mnie i zachęty dla Ciebie.

Pozdrawiam z gratulacjami,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Bosskie dziewczyny

Drogi Czytelniku,
znam  kluczowe postaci Akademii Kobiet Sukcesu, tj. Patrycję Załug i Małgosię Smoczyńską. Pierwszą z nich poznałem u nas w klubie Toastmasters Leaders, a drugą jako czytelniczkę mojej książki Przywilej wyboru.

Jedną z ich akcji jest Szkoła Liderek, czyli miejsce, gdzie następuje wyzwolenie kobiecej przedsiębiorczości. Odbyły się już dwie edycje tego studium, a teraz kończy się trzecia. Byłem na jej inauguracji. Tam poznałem m.in. Agnieszkę Bałaban, Anetę Ponikowską i Ewelinę Dub.

Właśnie te trzy adeptki zorganizowały konferencję Życiowa BOSS-ka. Bez Ograniczeń Spełniam Siebie. Teraz już masz pewność, że tytuł tego wpisu jest prawidłowy. Wszak wymyśliłem go z inspiracji tą konferencją.

Konferencja_Bosska_baner-1-2Odbędzie się ona w najbliższą sobotę 12 kwietnia 2014 r. Nota bene z moim udziałem na jednym z wykładów. Będę mówił o bardzo ważnym aspekcie związanym z rozwojem osobistym, a mianowanie o przełamywaniu niskiej samooceny.

Wbrew pozorom to częsta przypadłość nie tylko kobiet. Skutkuje fatalnym obniżeniem możliwości wykorzystania posiadanego potencjału. Dobrze się więc stało, że taki temat znalazł się w agendzie konferencji.

Zatem do zobaczenia u bosskich dziewczyn. Konferencja jest gratisowa. Wystarczy się wcześniej zarejestrować.

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Masz przywilej wyboru

Drogi Czytelniku,
tylko popatrz, jaka zdarzyła się gra słów. Otóż tytuł dzisiejszego wpisu mogę zapisać w inny sposób: masz Przywilej wyboru. Fonetycznie wszystko brzmi tak samo, a jednak oznacza coś zupełnie innego. W tym przypadku słowa zapisane kursywą, czyli Przywilej wyboru, oznaczają tytuł mojej najnowszej książki.

Książka Przywilej wyboru powstawała przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Stanowi ona przykład, jak niezwykle ważną sprawą w naszych działaniach jest wytrwałość. Wystarczy konsekwentnie krok po kroku działać w określonym kierunku, aby w końcu uzyskać oczekiwane rezultaty. To jest ponadczasowa zasada, od której nie ma odejścia. Droga na skróty najczęściej kończy się klęską.

Tytuł książkiOkładka-strona tytułowa-wo1 nawiązuje do tego, że nasze wybory, których dokonujemy każdego dnia, decydują o tym, jak nasze życie będzie wyglądało za jakiś czas. Ten czas jest bardzo różny. Czasami skutki odczuwasz od razu, np. w czasie rozmowy, gdy dasz się sprowokować do silnych, najczęściej negatywnych emocji. W innym przypadku następstwo Twoich działań lub – co gorsze – ich zaniechanie odczujesz nawet po kilku latach.

To, że żyjemy w czasach, gdy dysponujemy wolnością, może stwarzać Ci trudność. W rezultacie nie cenisz tego, że głównie od Ciebie zależy, jaki styl życia dla siebie określisz i w jaki sposób możesz do niej dążyć. To powinny być Twoje świadome wybory, a nie narzucone przez innych!

Jednak rozumiem Ciebie, że bronisz się przed podejmowaniem decyzji. Wszak gdy popełnisz błąd, musisz przyjąć na siebie konsekwencje. A tego prawie nikt nie chce robić.

A z drugiej strony, przecież kierujesz się swoim umysłem a nie instynktem. Masz przywilej podejmowania suwerennych decyzji. Łącznie z tą, co zrobisz, gdy już wiesz, że na rynku pojawiła się książka Przywilej wyboru. Rysunki do niej wykonała Katarzyna Ślusarska z Kwidzyna, a wiersze napisała Małgorzata Marenin z Kielc. Zatem, życzę mądrej decyzji nabycia mojej książki i miłej lektury.

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Wstań i jedź

Drogi Czytelniku,
czy jesteś sobie w stanie wyobrazić radość młodych rodziców, gdy rodzi się ich pierwsze dziecko i to od razu oczekiwany syn? Tak, to świetnie. Czujesz więc też zapewne, jak muszą się cieszyć,  gdy dziecko pięknie się rozwija i jest niezwykle radosne. Ba, przychodzi nawet na świat następny potomek rodu.

I oto nagle po czterech latach cały ten świat się wali. Nie tylko dla rodziców, lecz także dla tego małego Łukasza. Z bliżej nie znanych powodów zaczynają mu zanikać mięśnie. Od szóstego roku życia, a więc od osiemnastu lat, jest już na stałe przykuty do wózka inwalidzkiego. Co z tego, że w momencie urodzenia osiągnął maksymalny wynik, a więc 10 punktów, skoro to nie ma żadnego znaczenia w późniejszym jego życiu.

Łukasza Krasonia, bo o nim tu mowa, poznałem w styczniu tego roku podczas weekendowych zajęć TLI organizacji Toastmasters, czyli naszego Instytutu Przywództwa. Swoją drogą, właśnie przed chwilą wróciłem z podobnej imprezy w Bydgoszczy. Gratulacje dla Organizatorów. Czapki z głów, jak ją znakomicie przygotowaliście, mimo że po raz pierwszy.

Wtedy to w styczniu br. mogłem wysłuchać na żywo krążącej po Internecie przejmującej opowieści Łukasza. W piątek 28.06 przed wyjazdem na TLI do Bydgoszczy byłem na spotkaniu z nim w Warszawie, aby poprzeć akcję „Wstań i Jedź„. To konwój rowerowy, podczas którego Łukasz z Małgosią, swoją żoną i przyjaciółmi, odwiedza różne miasta Polski i zachęca słuchaczy do akceptacji siebie i rozpoczęcia batalii o to, aby każdy z nas mógł dokonać czegoś wielkiego. Ma na to wystarczające atuty.

Przy okazji nabyłem z autografami książkę autorstwa naszego bohaterskiego małżeństwa, zilustrowaną przez Anetę Skórnicką. Ma ona nieprawdopodobny talent do rysowania. Popatrz tylko na jej autograf w moim egzemplarzu książki.Wstań i Jedź-1 wersja2

Wykonanie go zajęło jej tylko kilkanaście sekund. Niesamowicie utalentowana dziewczyna! Jeśli potrzebujesz rysunków do publikacji, czasopisma, plakatu czy na inną okoliczność, wal do niej, jak w dym. Mam jej wizytówkę, więc w razie czego służę pomocą w kontakcie.

Może biadolisz nad swoim losem? Masz pretensje do wszystkich, że Ci nie idzie? W rzeczy samej, tak jest wygodnie. A czy wiesz, czego tak naprawdę chcesz od życia? Czy potrafisz wziąć przykład z Małgosi i Łukasza? Czy zdecydujesz się podjąć decyzje, które pozwolą Ci zmierzyć się z własnymi problemami?

I jeszcze jedno. Na kole wózka, na którym porusza się Łukasz, znajduje się napis: Koniec z narzekaniem. Weź sobie to hasło do serca! Ty też możesz wstać i pojechać swoją drogą. Stać Cię dokonać takiego wyboru.

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

 

Amerykański Dakar

Drogi Czytelniku,
pod koniec listopada zeszłego roku rozmawiałem z naszymi dwoma zawodnikami przygotowującymi się do rajdu Dakar 2013. Byli to motocykliści Jacek Czachor i Marek Dąbrowski. Podali  mi kilka bardzo ciekawych spostrzeżeń związanych z rajdem Dakar, które mogą być interesujące również dla Ciebie. Po tej rozmowie rozumiem o wiele lepiej niuanse związane z tym morderczym rajdem.

Niezwykle ważny jest sprzęt, którym dysponują zawodnicy. Od niego zależy, kto ma jakie szanse na zwycięstwo, a kto tylko na udział w wyścigu. W zeszłym roku w Rajdzie Dakar 2012 tylko 3 zawodników w kategorii samochodów osobowych mogło myśleć o podium. Wśród nich był Krzysztof Hołowczyc. Niestety, podobnie jak w tym roku, musiał wycofać się z rajdu. Ostatecznie, podobnie jak w tym roku zwyciężył  Stephane Peterhansel.

O wiele ciekawsza jest rywalizacja motocyklistów. Tutaj mniej więcej 30 zawodników dysponuje równorzędnym sprzętem. Stawka jest bardziej wyrównana ze względu na niższe koszty pojazdu. Zdecydowanie bardziej liczy się – mówiąc nieładnie, lecz dosadnie – czynnik ludzki.

To od zawodnika zależy, na jakie ryzyko zdecyduje się, jak jest twardy mentalnie, jak przygotowany kondycyjnie i jaką ma wytrzymałość na doraźne niepowodzenia. Wśród tych ostatnich są sińce po upadkach, mordęga gardła od pyłu i kurzu, moczenie w wodzie przy przekraczaniu rzek i wiele innych wątpliwych atrakcji.

Sam widzisz, że na Rajdzie Dakar jest podobnie jak w życiu. W czołówce, przynajmniej przez pewien czas, są ci, którzy dysponują największymi atutami. Jednak nie zawsze kończą bieg. Wygrywają tacy, co przez lata zdobywają doświadczenie oraz są silni pod względem fizycznym i psychicznym. Tak jak Stephane Peterhansel, który wcześniej wygrywał ten rajd jako motocyklista.

Jak ważna jest psychologia w tego typu współzawodnictwie podkreślał w czasie rozmowy Jacek Czachor. To jedyny człowiek na świecie, który ukończył wszystkie rajdy Dakar, w których uczestniczył. Na swoim koncie ma ich już kilkanaście, wiec dobrze wie, co mówi.

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Pytanie: Jestem ciągle zagubiony, co robić?

Drogi Czytelniku mojego bloga,
otrzymałem kolejne pytanie, tym razem o treści dokładnie takiej, jak tytuł tego wpisu. Ktoś zadał je anonimowo. Z pewnością był tak zagubiony, że nie zdążył podać nawet swojego imienia. O zwrotnym adresie mailowym także zapomniał.

Jednak z tym pytaniem jest coś na rzeczy… Jak żyć?

No właśnie, jak żyć, gdy świat wokół tak szybko się zmienia?

Brakuje uniwersalnej recepty, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Przecież każdy z nas ma ogrom problemów do zwalczenia. Raczej trudno o łatwe rozwiązania. Poza tym troski dnia codziennego zakłócają nam tok myślenia, co i jak robić. Prowadzi to w konsekwencji do naszego totalnego, jeszcze większego zagubienia.

Czy rzeczywiście sytuacja jest bez wyjścia? Nie! Każdy problem ma swoje rozwiązanie. No tak! Ale jak je znaleźć w konkretnej sytuacji?

Warto się na chwilę zatrzymać, aby uświadomić sobie, co jest dla mnie ważne. To jest w zasadzie proste zadanie. Czy jednak rzeczywiście od razu wiesz, jakie są Twoje prawdziwe wartości? A przecież od nich wszystko się zaczyna. Dopiero na ich podstawie możesz wyznaczyć swoje priorytety.

Weź kartkę i spisz, o co chcesz zabiegać. Na szczęście żyjemy we w miarę spokojnych czasach. Nie musisz walczyć o swoje idee na śmierć i życie.

Ciekaw jestem, jakich zapisów dokonałeś. Ile zagadnień jest dla Ciebie naprawdę ważnych. Które po drodze wykreśliłeś, a które pozostały?

Gdy już je masz, przeanalizuj je pod względem ważności. Dzięki temu poznasz swoje kryteria wyboru. Wtedy o wiele łatwiej będzie Ci podjąć wykluczające się decyzje. Wygra ta sprawa, która w Twojej hierarchii wartości jest Ci najbliższa.

Wiedząc po jakimś czasie, co jest dla Ciebie ważne, przestaniesz zajmować się sprawami błahymi, nieistotnymi, takimi, które w gruncie rzeczy odsuwają Cię od wyznawanych przez Ciebie wartości. Przestaniesz na nie tracić swój cenny czas.

To może być droga do wyjścia z Twojego stanu zagubienia. Akurat tak się składa, że wczoraj mieliśmy święto Trzech Króli. Pomijam tu wątek teologiczny. Chcę tylko zwrócić Twoją uwagę na fakt, że nawet tacy mędrcy, uczeni ludzie Wschodu, poszukiwali czegoś ważnego w swoim życiu.

Owszem, posiadali wiedzę czerpaną z ksiąg i tradycyjnego przekazu oraz z pewnością potrafili obliczyć zjawiska astronomiczne. A jednak zdecydowali się sprawdzić, jak ich wyobrażenia mają się do rzeczywistości. Wybrali się w długą podróż, aby sobie unaocznić to, co było dla nich ważne.

Wbrew pozorom Twoje poszukiwania mogą być jeszcze trudniejsze. Znacząco zwiększyła się liczba pokus, jakie ten świat Ci codziennie oferuje. Przecież w ostatnich latach rozwinął się on niesamowicie pod względem technologicznym. Dostęp do informacji, złych i dobrych, jest różnorodny.

Co z nich wybierzesz dla siebie? Jak się chcesz wśród nich odnaleźć? Które z nich są dla Ciebie przydatne? Które zgodne z Twoimi wartościami?

Gdy znajdziesz odpowiedź na powyższe pytania, Twoje zagubienie w końcu minie. Zrozumiesz, co powinieneś w swoim życiu robić i na czym się skupić, aby miało ono wartościowy wymiar.

Powodzenia!

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Pytanie: Czy talenty uczynią mnie szczęśliwym?

Drogi Czytelniku mojego bloga,
po pierwsze chcę pogratulować Ci, że stawiasz takie pytanie. Oznacza ono bowiem, że nie tylko chcesz coś w swoim życiu osiągnąć. Poszukujesz także satysfakcji i spełnienia, aby mieć z niego pełnię szczęścia.

Jeżeli chcesz poczuć swoją wartość, musisz pokonać wszystkie przeszkody na drodze do swojego celu.

Niewątpliwie w tych działaniach będziesz w pełni wykorzystywać swoje naturalne cechy, czyli szeroko rozumiane talenty. Gdyby tak nie jest, szybko zniechęcasz się, gdy tylko wystąpią pierwsze przeszkody. Gdy jednak krok po kroku realizujesz to, co sobie zaplanowałeś, nabierasz coraz więcej chęci do działań. To się potem przekłada na poczucie szczęścia, bo dobrze wiesz, że panujesz nad swoim życiem.

To, jak bardzo jesteś ze swojego życia zadowolony, przekłada się silnie na Twoją samoocenę i skuteczność działania. Człowiek szczęśliwy działa skuteczniej. Wtedy zdecydowanie łatwiej rozbudzasz jeszcze dodatkowo swoje marzenia. Wówczas rośnie jednocześnie Twoja motywacja. Jednym słowem zwiększa się cały czas Twoja moc działania.

Dzieje się tak, bo marzenia niejako zagłuszają strach przed nowym, który zawsze odczuwasz, gdy robisz coś innego niż dotychczas. Życie bez strachu daje Ci pełne poczucie szczęścia. Nic dziwnego, że niektórzy badacze nazywają ten stan dobrostanem fizycznym i psychicznym.

Świadomie zwracam uwagę na te dwa elementy jednocześnie. Gdy nic Ci nie dolega, fizycznie czujesz się znakomicie. Wtedy nawet po największym wysiłku szybko się regenerujesz. Analogicznie, gdy jesteś silny psychicznie, najczęściej też cieszysz się dobrym zdrowiem. Dzieje się tak dlatego, bo każda choroba to nie tylko defekt ciała, lecz przede wszystkim cierpienie duszy.

Zauważasz więc, że samo posiadanie talentów nie wystarczy do szczęścia. Dopiero korzystanie z nich może spowodować, że zaczniesz odczuwać szczęście. Życie jest bowiem na tyle podstępne, że możesz być osobą niezwykle utalentowaną, a jednak z różnych względów nie robisz tego, co powinieneś.

Jednak gdy z różnych względów wzrośnie w Tobie poczucie samodyscypliny, zaczniesz robić to, co należy zrobić niezależnie od zewnętrznych uwarunkowań. Wtedy nawet jeśli wystąpią nieprzychylne okoliczności lub ktoś Ci w tym przeszkadza, Ty i tak robisz swoje.

Tak więc talentom musi towarzyszyć motywacja. Ją zawsze wywołuje jakiś powód, dla którego chcesz swoje szczęście osiągnąć.

Teraz, gdy mamy przełom roku, możesz podjąć stosowne zobowiązanie. Zachęcam Cię gorąco do tego. Jeśli jednak poważnie myślisz nad dokonaniem zmian w swoim życiu, aby uczynić je szczęśliwym, nastaw się na dwa miesiące poważnej pracy nad sobą. Wtedy zobaczysz pierwsze efekty.

Gdy nie ustaniesz w wysiłkach, rezultaty pod koniec 2013 roku mogą Cię tylko zadziwić. Przede wszystkim pokażesz niedowiarkom, że wykorzystujesz w pełni swój potencjał w postaci talentów i doświadczeń. Bo to jest tak, że gdy masz wobec siebie oczekiwania, ich spełnianie czyni Cię szczęśliwą osobą.

Tego Ci na Nowy Rok życzę. Jednocześnie zapraszam na fanpage na Facebooku.

Pozdrawiam noworocznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl