Cena uczciwości

Listopad 30th, 2016

Drogi Czytelniku,
zawsze bardzo ceniłem uczciwość. Przez to nieraz nawet mnie oszukano. Cóż, człowiek mierzy innych swoją miarką, a nie wszyscy są tego godni. Mimo to nie zmieniłem swoich przekonań, a niedawny przypadek z PLAY mnie w nich utwierdził.

Zapewne wiesz, czym jest karta SIM. Może nawet osobiście wkładałeś coś takiego do telefonu komórkowego bądź smartfona. Dla przypomnienia, na przedstawionej fotografii jest to ten mały prostokątny element po prawej stronie na dole z napisem PLAY.

Karta SIM

Karta SIM

Dowiedziałem się, że obecnie karty SIM mogą pomieścić nie 250 a 500 numerów. Napisałem więc Zgłoszenie na platformie Play24. Szybko dostałem informację, że mam się zgłosić do salonu PLAY i dostanę nową kartę SIM do mojego ulubionego telefonu Nokia 6310i.

Odstałem swoje w warszawskim centrum handlowym ARKADIA i rzeczywiście zdobyłem taką kartę bezpłatnie. Wsadzam ją w domu do telefonu, a tam komunikat, że ma tylko 250 numerów.

Zawiodłem się srodze i napisałem do PLAY, jaka wynikła sytuacja. Pani Joanna rozpatrująca skargę bardzo się przejęła moim przypadkiem. Dała mi nawet bonifikatę 20 zł przez 3 miesiące, czyli w sumie 60 zł. Oczywiście do tego dochodziła wymiana karty na właściwą 500-numerową.

Uzgodniłem z salonem PLAY w Auchan Łomianki, że mają taką kartę. Pojechałem po nią na pewniaka. Wkładam do telefonu… i jakież moje zdziwienie – jest tylko widać 250 numerów. Wtedy do mnie dotarło, że to nie wina PLAY, tylko mojego ulubionego telefonu Nokia 6310i. Sprawdziłem w serwisie GSM. Nowa karta SIM była na 500 numerów. Poczułem się nieszczególnie.

Znowu piszę Zgłoszenie do PLAY, jak sprawy się mają, przepraszam za zamieszanie i rezygnuję z przyznanej bonifikaty, bo to była ewidentnie moja wina.

Jakież było moje zdziwienie, gdy otrzymałem od pana Przemysława z działu Obsługa Klienta Play taką odpowiedź: „W związku z uczciwością z Pana strony nie odłączę Panu rabatu przyznanego przez konsultantkę„.

Jeśli kiedykolwiek zawahasz się, czy warto być uczciwym, wspomnij ten mój przypadek. Doskonale ukazuje on, że uczciwość popłaca. Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że cena uczciwości jest nie do przecenienia.

Pozdrawiam radośnie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

 

Dziesięć lat różnicy

Październik 31st, 2016

Drogi Czytelniku,
możliwe, że Ty też spotykasz się z zarzutem, iż praca nad własnym rozwojem osobistym to strata czasu. Lepiej posiąść „twarde umiejętności” niż babrać się w „emocjonalnych drobnostkach”. No cóż, trudno komuś zabronić jego własnej opinii. W wyniku niewiedzy ma on ją taką, a nie inną.

Ja z kolei będę bronił stanowiska, że we współczesnym świecie osoby mające niski poziom inteligencji emocjonalnej mają bardzo małe szanse na odniesienie długofalowego sukcesu.

Owszem, doraźnie mogą nawet mieć spektakularne osiągnięcia. Jeśli doszli do jakichś stanowisk, mogą sobie pozwolić – jak im się błędnie wydaje – traktować podwładnych jak śmieci. To wszystko jednak do czasu, bo coraz bardziej stajemy się gospodarką opartą na wiedzy, a nie na chamstwie. W końcu sprawa się rypnie. Jeśli nie w firmie, to w życiu osobistym lub rodzinnym.

Z przykrością słucham wywodów ojców lub matek, zapracowanych w pogoni za tytułami i karierą, że robią to dla swoich dzieci. Wbrew pozorom to wymówka jak każda inna, gdy brakuje nam umiaru w tym, co robimy. Twoje dziecko nie potrzebuje pieniędzy – przynajmniej do pewnego wieku. Ono potrzebuje Twojego czasu.

Będzie o wiele rozsądniej, gdy na to, co robisz w życiu zawodowym, popatrzysz oczami dziecka. Jestem bardzo mocno przekonany, że to będzie inny widok niż Twoich oczu. Może jednak warto zacząć pracować nad własnym rozwojem osobistym, aby lepiej rozumieć, co się w życiu liczy i jak rozwiązywać związane z nim wyzwania?

logo-nl-1Dziesięć lat temu byłem za kadencji 2005-2006 po raz pierwszy prezesem Stowarzyszenia Nasze Łomianki. Jestem nim ponownie w obecnej kadencji 2015-2016. Te dziesięć lat różnicy w moim życiu stanowi istotną zmianę. Gdybym od kilku lat nie pracował nad poprawą swojej inteligencji emocjonalnej, pewnie poniósłbym sromotna klęskę w kierowaniu pracami naszej organizacji.

Niby wszyscy dobrze się znamy i jesteśmy przyjaciółmi. Jednak postarzeliśmy się właśnie o te dziesięć lat. A z wiekiem wychodzą coraz jaskrawiej nasze różne przywary, różnice polityczne, zadawnione konflikty i inne ludzkie słabości.

Wiem, ile zawdzięczam przeczytanym książkom, słuchaniu nagrań edukacyjnych w samochodzie, różnym szkoleniom i rozmowom z ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia. Bez tej wiedzy byłbym całkowicie bezradny jako prezes Stowarzyszenia.

Może i Ty piastujesz funkcję, gdzie bez rozwoju osobistego ani rusz?

Pozdrawiam edukacyjnie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Za darmo

Wrzesień 30th, 2016

Drogi Czytelniku,
może miałeś w swoim ręku książkę Chrisa Andersona pod dość frapującym – z punktu widzenia biznesowego – tytułem Za darmo? Zapoznałem się z nią jakieś cztery lata temu, a więc wkrótce po jej polskim wydaniu w 2011 r.

okladka-za-darmo-1Wtedy było mi trudno pogodzić się z tą tezą. Jak zapewne wiesz, każdy z nas odczuwa o wiele bardziej stratę czegoś teraz niż zyskanie nawet dużo więcej, lecz w przyszłości. Z tego powodu tyle różnych okazji mija nam koło nosa. Bojąc się, że stracimy to, co już mamy, odrzucamy odruchowo, bez zastanowienia nadarzającą się szansę na coś nowego w naszym życiu.

Nie oceniam, czy to dobrze, czy też źle. Zauważam tylko, że tak właśnie jest. Co więcej, też podlegam tego typu emocjom. Z tego powodu wiele okazji zaprzepaściłem bezpowrotnie.

Mimo to zdecydowałem sprawdzić, jak to jest w praktyce z tym za darmo. Takim poligonem doświadczalnym były spotkania z Czytelnikami mojej książki Przywilej wyboru. Było wiele przypadków, gdy przyjeżdżałem do biblioteki lub szkoły bez gratyfikacji finansowych, bo dana placówka była mocno „pod kreską”. Jak to w kulturze i edukacji bywa.

Owszem „znafcy” wyśmiewali się z takiego podejścia do biznesu. Niemniej jednak było wiele instytucji, które mi zapłaciły na przyjazd. Zawsze też okazywało się, że ktoś chciał mieć moją książkę na własność z autografem, więc bilans się domykał.

I oto doszedłem do kolejnego poziomu za darmo. Zdecydowałem się opublikować w Internecie elektroniczną, darmową wersję książki Przywilej wyboru w postaci pliku pdf. Do tej pory na mojej firmowej witrynie były dostępne jej fragmenty, w tym dwa pierwsze rozdziały. Teraz możesz mieć całość, czyli 416 stron.

Do tej decyzji dojrzewałem przez ostatnie tygodnie, gdy ponownie w tym roku zajrzałem do książki Za darmo. Znowu borykałem się z emocjami. A nuż książka trafi np. na portal chomikuj.pl i ktoś będzie czerpał nienależne korzyści.

Z drugiej strony, mam wiele sygnałów, jak moja książka korzystnie wpłynęła na życie wiele osób. Z pewnością pomoże ona również dalszym Czytelnikom. Dlaczego nie mielibyśmy wspólnie zwiększyć szybkości rozprzestrzenienia się informacji o niej? Ufam, że znajdą się też tacy, którzy przy okazji kupią papierową wersję książki komuś na prezent lub dla siebie, żeby zaznaczyć sobie ważne kwestie.

Nie ukrywam, że tym przypadku liczę na Ciebie. Może już przeczytałeś książkę Przywilej wyboru? A może dopiero przed Tobą ta lektura? Możesz iść po nią do księgarni, biblioteki lub otrzymać książkę w postaci pliku pdf. Jeśli uznasz, że jej treść jest wartościowa, skieruj swoich znajomych, przyjaciół lub bliskich na formularz znajdujący się w zakładce „Darmowy PDF„. Niech oni też skorzystają.

Proszę, pomóż mi dotrzeć do nowych rzesz Czytelników.

Dziś pozdrawiam darmowo,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

 

Tadeusz

Sierpień 31st, 2016

Drogi Czytelniku,
znowu miałem okazję posłuchać Tadeusza Niwińskiego podczas wyjątkowego spotkania w warszawskim Klubie Ludzi Sukcesu we wtorek 30.08.2016 r. Poprzednio miałem taką sposobność 8 lat temu (o rety, jak to już dawno!), gdy stawiałem pierwsze kroki na swojej drodze rozwoju osobistego. Zobacz historyczny wpis na ten temat.

Tadeusz, któremu choroba Parkinsona daje się we znaki i do której ma żartobliwy stosunek (co za hart ducha, cóż za podejście do życia!!!), dał półgodzinne wystąpienie. Powtórzył w nim w pigułce swoje główne tezy na osiągnięcie szczęśliwego życia, prezentowane w 10 książkach. Tak, tak,  już tyle napisał.

Zapewne zapytasz, które z jego myśli warto zapamiętać? Przynajmniej kilka.

  1. Trzeba wiedzieć, czego się chce od życia. Jeśli wiesz, czego chcesz, możesz to osiągnąć. Dzięki marzeniom wyznaczasz sobie cele i potem opracowujesz strategię i taktykę ich osiągnięcia.
  2. Koniecznie trzeba robić to, co mamy do zrobienia. Ilu z nas waha się przed podjęciem działań, które mają nas doprowadzić do realizacji celów. Szukamy wymówek i wymyślamy przeszkody, zamiast skupić się na rozwiązaniach.
  3. Miłość powinna być rozumna. To wielka sztuka znaleźć odpowiednią osobę na całe życie. Oto słowa Tadeusza na ten temat (Maestro powiedział je swojej żonie – przyp. JK): – Po 46 latach wciąż się kochamy.
  4. Nie krytykuj innych. Dlaczego uzurpujesz sobie prawo, aby osądzać innych ludzi? Nawet jeśli uważasz, że Twoja krytyka jest słuszna, bo KONSTRUKTYWNA, głównie szukasz zaspokojenia swojego ego, a nie żeby byś pomocą dla drugiej osoby. Krytykujesz dla zadowolenia siebie. Osobiście uważam, że to przejaw poczucia niskiej wartości.

Odnośnie czwartego punku dodam jeszcze, że działając od kilku lat w organizacji Toastmasters, widzę, jak oceniającym łatwo doszukać się potknięć mówcy, a trudno znaleźć plusy w przedstawionej mowie. Natomiast Tadeusz zawsze stał na stanowisku, że wypowiedź o kimś, czyichś dokonaniach czy też recenzja ma być wspierająca.

Dyplom-1Z tą koncepcją zetknąłem się właśnie w KLS-ie i nadal ją kultywuję w Toastmasters. Efekty przeszły moje oczekiwania, o czym świadczy dyplom uzyskany wczoraj, gdy gościnnie wypowiadałem się w moim macierzystym klubie.

Owszem, czasami trudno znaleźć pozytywne aspekty. Czy jednak w 100% w czyimś wystąpieniu publicznym, opinii bądź zachowaniu rzeczywiście nie znajdziesz nic, co warto docenić? Żyjemy w społeczeństwie, które skupia się na krytyce. Przeciętni ludzie uwielbiają komuś dopiec. Masz wybór, możesz postępować inaczej. Paradoksalnie to Ty najwięcej korzystasz, gdy kogoś wspierasz.

Wracając do Tadeusza Niwińskiego, którego widziałem być może ostatni raz w życiu, bądź zawsze przygotowany na udzielenie odpowiedzi na pytanie, które i on sobie zadaje: Co ja z siebie daję?

No właśnie, co? Pytam, bo u schyłku życia możesz je prosić, aby poczekało, a ono nie da Ci czasu na udzielenie tak ważnej odpowiedzi.

Pozdrawiam wspierająco,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

System

Lipiec 31st, 2016

Drogi Czytelniku,
zapewne nieraz byłeś w sytuacji, że czegoś się obawiałeś. Jednocześnie wiedziałeś, że nie masz odejścia i niechcianą sprawę musisz załatwić.  Mnie się to przydarzyło teraz w wakacje. Stanąłem przed koniecznością wgrania systemu Windows 7. Samodzielnie!!!

Oczywiście, dla wytrawnych informatyków nie stanowi to żadnego problemu. Dla mnie było jednak nie lada wyzwaniem. Dlaczego? Bo nigdy tego wcześniej nie robiłem.

Zawsze są dwa wyjścia w tym zakresie: mieć miłe metody lub miłe rezultaty. Co wolisz? W pierwszym przypadku mogłem narzekać na zamulony laptop, denerwujące wyłączanie się bez powodu lub brak rozruchu systemu operacyjnego i czekać na cud, że samo się jakoś ułoży. W drugim, mogłem przełamać swoją niechęć do informatyki, a przez to nauczyć się panowania nad sprzętem i  poprawić jego działanie.

Owszem, przyglądałem się wcześniej, jak wgrywa się Windows XP. Czytałem i oglądałem, jak to robi się z Windowsem 7. Jednak zdajesz sobie zapewne sprawę, że to zupełnie coś innego gapić się, jak robi to fachowiec, a co innego zmierzyć się z czymś takim samemu.

Gdy masz „pusty” komputer, możesz sobie pozwolić na eksperymenty. Ja jednak martwiłem się, że przez brak doświadczenia mogę mogę stracić wiele cennych danych zgromadzonych przez lata. Wiedziałem, że trzeba zrobić kopię zasobów laptopa. Czy jednak wykonam to prawidłowo? Czy wszystkie kopie zapasowe zapiszą się poprawnie?  Czy właściwie dobiorę sterowniki? Czy spisałem wszystkie hasła, licencje i nazwy programów?

Obawy, obawy, obawy. Słuszne czy nie, lecz były. Mimo to trzeba było im stawić czoła i przejść do działań.

Ostatecznie okazało się, że mój lęk był uzasadniony. Nie udało mi się uniknąć kilku wpadek. Rady, aby o nic się nie martwić, bo system Windows 7 wszystko sobie sam wygrzebie z Internetu, nie do końca są prawdziwe.

Trochę plików i programów straciłem, długo laptop nie miał dźwięku, DVD odtwarza się kiepsko, a filmiki się zacinają. Wiele dni zajęło mi przywrócenie laptopa do stanu, żeby działał lepiej niż na Windows XP. Ostatecznie tak się stało. Teraz coraz bardziej zaprzyjaźniam się z Windows 7.

Powstaje pytanie: Czy warto było to robić? Jestem przekonany, że tak. Świadczy o tym podany niżej przypadek.

Był taki moment, że po wielu dniach zdecydowałem się ponownie wgrać system Windows 7, bo prawdopodobnie przez nieuwagę wykasowałem lub nie umiałem odtworzyć niektórych plików systemowych. Gdy drugi raz instalowałem program operacyjny wydało mi się to dosyć proste (sic!).

Tak więc za każdym razem w tym co robisz, stajesz się lepszy. Ostatecznie większość utraconych plików pozwolił mi odzyskać płatny program RecoverMyFiles.

Jak widzisz, wnioski nasuwają się same. Po pierwsze, gdy się czegoś obawiasz, to się spełni, jak w moim przypadku problemy z plikami i sterownikami dźwięku. Po drugie, warto dobrze przygotować się. Gdybym nie zrobił dobrych kopii, byłbym całkiem przegrany. Po trzecie, okazało się, że głównym winowajcą problemów z laptopem nie był system, lecz zewnętrzny zasilacz!!! Po czwarte, odczuwasz niesamowitą satysfakcję, gdy czegoś nowego się nauczyłeś i pokonałeś przeszkody, w tym przypadku informatyczne.

Pozdrawiam systemowo,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

 

 

Pasjonaci za granicą

Czerwiec 30th, 2016

Drogi Czytelniku,
pisałem poprzednio o pasji śpiewania i komponowania Joanny Mioduchowskiej. A dziś możesz przeczytać o innych pasjonatach, których spotkałem za granicą. Ba, dzięki umiejętnościom fotograficznym i uprzejmości pani Magdy Król, która mi nadesłała zdjęcia, możesz ich zobaczyć w fotorelacji. Zdarzenie miało miejsce w stolicy Łotwy Rydze.

Wybrałem się tam na początku czerwca 2016 r. Wtedy odbywała się w hali widowiskowo-sportowej trzydniowa konferencja, gdzie występowali świetni mówcy o międzynarodowej renomie. Niestety, nie znasz ich, więc wymienienie imion i nazwisk nic Ci nie powie. Dla mnie to był bardzo ważny wyjazd, bo jak wiesz, wiążę z przemawianiem wielkie nadzieje, edukując się w tym celu również w Toastmasters.

Jednak w Rydze miałem jeszcze jeden cel do spełnienia. Chciałem podarować swoją książkę Przywilej wyboru bibliotece Ryskiej Średniej Szkoły Polskiej im. Ity Kozakiewicz. Jadąc tam miałem duże obawy, czy w sobotę 4.06.2016 r. ta placówka będzie otwarta. Tymczasem trafiła mi się miła niespodzianka. Akurat wtedy występował w niej Chór Męski ARION ze Świdnika.

Chór Męski ARION-1
Jeśli cokolwiek interesujesz się muzyką, od razu rozumiesz, jakim ewenementem jest zgromadzenie w jednym miejscu tylu męskich głosów. Zazwyczaj gdy trafi się w chórze 1/3 panów, już jest to świetny wynik. A tu mamy do czynienia ze 100-procentowym męskim zespołem. Pikanterii dodaje fakt, że jak widać na zdjęciu, jego dyrygentką jest kobieta – Magdalena Celińska. Brawo dla Świdnika, który jest zagłębiem chóralnym w Polsce.

Chór Szkoły w Rydze-1
W rewanżu gospodarze wystawili swój własny chór „szkolny” – że tak powiem. W nim proporcje są przechylone w drugą stronę. Chór ma tylko jednego męskiego „rodzynka”. Niemniej zespół udanie krzewi polskie i regionalne pieśni.

Chóry w Rydze-1
Na zakończenie oba chóry zaśpiewały wspólnie Rotę. To było przepiękne podsumowanie ich występów.

Można bowiem dużo mówić i pisać o patriotyzmie. Ba, w przypadku polityków nawet licytować się, kto bardziej pracuje dla kraju (załatwiając przy okazji interesy partyjne – przyp. JK). A jednak żeby zrozumieć, co to znaczy kochać swoją Ojczyznę i być gotowym do poświęceń dla niej, trzeba znaleźć się choć chwilę na obczyźnie i wsłuchać się ze zrozumieniem w słowa:

Nie rzucim ziemi skąd nasz ród!
Nie damy pogrześć mowy.
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep Piastowy.

Nie damy, by nas gnębił wróg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!

Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy ducha,
Aż się rozpadnie w proch i w pył
Sowiecka (w oryginale było inaczej – przyp. JK) zawierucha.

Twierdzą nam będzie każdy próg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!

Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
Ni dzieci nam germanił,
Orężny wstanie hufiec nasz,
Duch będzie nam hetmanił.

Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!

Andrzej Wiśnioch-1
Jeszcze tylko wymiana wizytówek z prezesem chóru ARION, panem redaktorem Andrzejem Wiśniochem. Jestem przekonany, że to początek długiej znajomości. Śmieję się, bo tyle razy byłem w Świdniku i dopiero za granicą mogłem spotkać takich pasjonatów jak pan Andrzej i inni członkowie wspomnianych dwóch chórów.

A Ty, czy już wytropiłeś swoją pasję?

Pozdrawiam patriotycznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

 

Pasja Joanny

Maj 31st, 2016

Drogi Czytelniku,
trafiła mi się dzisiaj wyjątkowa gratka. Dostałem kilka dni wcześniej zaproszenie od Joanny Mioduchowskiej na jej na koncert 31.05.2016 r. w stylowej kawiarni „Przepis” na ul. Śniadeckich 12/16 w Warszawie. To teren dobrze mi znany. Wszak w pobliżu jest gmach główny Politechniki Warszawskiej. Ileż to razy razy przemierzałem tę ulicę łączącą Plac Konstytucji z Placem Politechniki!

Organizatorem koncertu był Tomek Krzymiński, którego też znam, nieraz słuchałem i cenię. To prawdziwy fanatyk (w najlepszym tego słowa znaczeniu) propagujący literacko-muzyczne pieśni i wykonawców. Sam jest świetnym bardem, czego dał próbkę przed wystąpieniem Joanny.

Nieraz mi mówił o swoim „dziecku” – cyklu „Wieczory z Piosenką Niegłupią”. I właśnie w nim wystąpiła we wtorek Joanna Mioduchowska w towarzystwie Mirosława Kozaka, grającego na gitarze (zaprezentował świetną solówę własnej kompozycji) i akordeonie oraz Wojciecha Zalewskiego, grającego na kontrabasie.Joanna Mioduchowska-1
Znam Joannę od 15 lat. Gdy ją poznałem, pracowała jeszcze jako pielęgniarka. D
o czasu ta praca była przez lata jej powołaniem. Lubiła swoich pacjentów. Jednak jej marzeniem było grać na gitarze i śpiewać. Tak skończyła się dla niej droga w wyuczonym fachu na korzyść tej drugiej artystycznej, pozwalającej spełnić własne oczekiwania i dającej emocje słuchaczom. 

Może to zdanie wezmą sobie do serca strajkujące pielęgniarki Centrum Zdrowia Dziecka? Czyż nie zasługują na lepsze traktowanie i ciekawsze życie? Przecież mają wybór. Chyba że tak kochają swój zawód, że nie widzą innych rozwiązań niż praca.

Joanna zaczęła grać na gitarze dopiero w wieku 16 lat. Potem trafiło się jej jeszcze 10 lat przerwy ze względu na obowiązki rodzinne i macierzyńskie. A mimo tych przeszkód rozwija się nieustająco w poezji śpiewanej do kompozycji muzycznych i tekstów własnych, jak też poetów klasy A. Asnyka, J. Iwaszkiewicza, B. Leśmiana czy J. Tuwima i w muzyce country. Potrafi też grać na harmonijce ustnej. Swoje umiejętności wokalne ćwiczyła pod okiem doświadczonej solistki operowej i jednocześnie profesor od emisji  głosu Czesławy Skrybant-Ciechomskiej.

Jesienią 2015 r.  ukazała się jej debiutancka płyta Bujam w obłokach. Występowała u boku różnych wykonawców, m.in. Kuby Sienkiewicza. Bywa też jurorem w różnych konkursach piosenkarskich. W ten sposób Joanna urzeczywistnia swoją twórczą pasję.

A co na jej nową karierę mówią zawistnicy i malkontenci? Różnie i najczęściej idiotycznie, np. – Jak można porzucić tak piękny i potrzebny zawód pielęgniarki (Skoro tak twierdzą, niech skończą odpowiednie kursy i sprawdzą się w Służbie Zdrowia – przyp. JK) lub z dawką jadu: – Ze śpiewania mercedesa sobie nie kupi (Dobre, nie!!!). Co ciekawe, głoszą takie opinie ci, którzy słabo są zadowoleni ze swojego życia. A mimo to mają czelność pouczać innych.

Każdy z nas ma prawo kształtować życie na swój sposób. I nikomu nic do tego! Tylko od Ciebie zależy, czy wybierzesz drogę Joanny, która realizuje swój plan na życie pełne pasji, czy też jak dotychczas będziesz tkwić w nielubianej pracy, patrząc na zegarek, ile jeszcze godzin przed Tobą.

Ja wybrałem drogę Joanny, czyli podążanie za swoimi marzeniami. Owszem, nie jest łatwo. Za to ciekawie. Jaki wybór Ty dokonasz, zależy od Ciebie. Jeśli szukasz satysfakcji w tym, co możesz robić, spójrz na pasję Joanny jako źródło inspiracji.

PS
Przy okazji możesz zagłosować na jej piosenki w konkursie Lista Przebojów Polskiego Country. Niech to będzie Twój wyraz uznania dla jej pasji.

Pozdrawiam koncertowo,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Mały remanent 1

Kwiecień 30th, 2016

Drogi Czytelniku,
już w styczniowym wpisie sugerowałem, że przede mną sezon wyjazdów na spotkania z Czytelnikami mojej książki Przywilej wyboru. Tak też się stało. Dlatego zdecydowałem się, przypomnieć sobie, gdzie byłem w ostatnich miesiącach.

22.02.2016 – Sochaczew, moje pierwsze spotkanie z bardzo młodymi ludźmi. Byli to uczniowie 2 trzecich klas pobliskiego gimnazjum. Sala – znajdujące się wewnątrz Miejskiej Biblioteki Publicznej atrium – została świetnie  przygotowana przez pracowników biblioteki. Miałem nagłośnienie z wykorzystaniem profesjonalnego mikrofonu bezprzewodowego.
Relacja ze spotkania tutaj.

28.02.2016 – Nieporęt, tu dla odmiany przeważali starsi Czytelnicy. Na tym spotkaniu była żona p. Włodzimierza Bławdziewicza, który rozpoczął ze mną korespondencję. Dostałem nawet od niego książkę jego autorstwa Dzieje Nieporętu 1387-1989.
Relacja ze spotkania tutaj.

5.03.2016 – Somianka. W Gminnym Ośrodek Kultury w towarzystwie wójta Andrzeja Żołyńskiego nie tylko uświetnialiśmy razem Spotkanie dla Kobiet, lecz także nosiliśmy harfę.
Relacja ze spotkania tutaj.

8.03.2016 – Siedlce. Tu przyszło mi wystąpić – oprócz Czytelników – przed kamerą TV Wschód. Zawiadomienie o spotkaniu było nawet w siedleckiej prasie i portalu internetowym. W ten sposób Miejska Biblioteka Publiczna uczciła Dzień Kobiet, co pokazuje fotorelacja.
Relacja filmowa ze spotkania tutaj.

9.03.2016 – Izabelin – mimo rekolekcji przedświątecznych przybyło sporo osób.
Relacja ze spotkania tutaj.

10.03.2016 – Wołyńce. Ależ się nabłądziłem i spóźniłem do świetlicy gminnej z godzinę! Gdyby nie łączność telefoniczna z p. kier. Bożeną Nowak, to bym nie trafił. Zupełnie się tam „geograficznie” pogubiłem. Nota bene w drodze powrotnej też pojechałem niewłaściwą trasą.

11.03.2016 – Mława, serdeczne przyjęcie przez p. dyr. Marię Świtoń. Gdy na spotkaniu mówiłem, że warto wrócić do swoich dziecięcych i młodzieńczych marzeń, ona zaświadczyła, że na jednych z pierwszych zajęć na studiach spisała sobie 340 swoich marzeń. Po latach okazało się, że już około 270 z nich się spełniło, a ona miała bardzo satysfakcjonujące życie, bo wiedziała, dokąd zmierza. Poza tym panie z biblioteki zrobiły piękną makietę z rysunków Kasi Ślusarskiej znajdujących się w mojej książce.
Relacja ze spotkania tutaj i również tu.

14.03.2016 – Drobin – spotkanie z tegorocznymi maturzystami z miejscowego liceum. Z niektórymi uczennicami do tej pory utrzymuję kontakt mejlowy. Będę z wielka ciekawością śledził ich dalsze losy. Chłopaki okazali się bardziej zamknięci na kontynuowanie myśli o drodze do sukcesu. Spotkanie było możliwe dzięki współpracy p. dyr. liceum Marzeny Wasielewskiej-Łopaty i p. dyr. biblioteki Mateusza Kanigowskiego. Ciekawostką jest to, że moją książkę nabyła poprzednia dyrektor – jego Mama.
Relacja ze spotkania tutaj pod datą 16 marzec 2016. Jak wiesz, na Facebooku wszystko szybko mija i tylko pojawia się najnowszy wpis. Starsze wpisy trzeba szukać.

15.03.2016 – Sadowne. Po spotkaniu, z którego relacja była już wieczorem umieszczona przez p. Sławomira Chylińskiego na portalu Info Sadowne, zwiedziłem podziemia Domu Kultury z pracownią ceramiki.
Relacja ze spotkania tutaj.

18.03.2016 – Kampinos. Spotkanie w kameralnej atmosferze w lokalu przedszkola zaprzyjaźnionego z biblioteką. Był poczęstunek i wymiana poglądów, jak sobie radzić w życiu.

5.04.2016 – Świercze, podobnie jak kilka tygodni wcześniej w Sochaczewie spotkanie uczniami 3 klas gimnazjum. Słuchacze byli wyjątkowo wytrwali. Większość z braku miejsc siedziała na podłodze przez godzinę i czterdzieści pięć minut. Brawo!
Relacja ze spotkania tutaj.

8.04.2016 – Iłowo-Osada, pierwsze moje spotkanie autorskie w województwie warmińsko-mazurskim z udziałem wójta tamtejszej miejscowości Sebastianem Cichockim.
Relacja ze spotkania tutaj.

12.04.2016 – Czernice Borowe, Bogate, Przasnysz. Prawdziwy maraton w trzech bibliotekach. Bałem się, czy gardło wytrzyma – dało radę! Kilka dni później dowiedziałem się, że pani wójt z Bogatego pytała uczestniczki spotkania i były bardzo zadowolone.
Relacja ze spotkania w Czernicach Borowych tutaj.
Relacja ze spotkania w Bogatem tutaj.
Relacja ze spotkania w Przasnyszu tutaj i też tu.

13.04.2016 – Nowy Dwór Mazowiecki, mała salka Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej, a liczne grono Czytelników.
Relacja ze spotkania tutaj.

19.04.2016 – Otwock, spotkanie/wykład „Kochaj swoje talenty” dla Otwockiego UTW w Powiatowej Bibliotece
Publicznej. Frekwencja dopisała i sala była tak nabita, że część ludzi siedziało na korytarzu.

25.04.2016 – Mława, Żuromin, Szreńsk – znowu maraton spotkań. Tym razem w Mławie byłem na spotkaniu z uczniami klas humanistycznych ponadgimnazjalnych w Zespole Szkół nr 4. Podobne grono słuchaczy było w bibliotece w Żurominie – licealiści. Natomiast w Domu Kultury w Szreńsku spotkałem się z osobami dorosłymi. Przy okazji dowiedziałem się o sukcesach Młodzieżowej Orkiestry Dętej z tego miasteczka. Pani dyr. Elżbieta Dejewska jest prawdziwym wulkanem pomysłów, jak rozruszać mieszkańców gminy. Kilka miesięcy temu powstało kino.
Relacja ze spotkania w szkole w Mławie tutaj.
Relacja ze spotkania w Żurominie tutaj.

27.04.2016 – Glinojeck, spotkanie głównie z uczniowie 3 klas gimnazjum. Do tego spotkania doprowadzili wspólnie p. dyr. Wiesław Mostowy i p. kier. biblioteki Urszula Wróblewska, która mnie jeszcze po spotkaniu gościła u siebie w bibliotece.
Relacja ze spotkania tutaj.

28.04.2016 – Mrozy, świetne spotkanie w Gminnej Bibliotece Publicznej z tamtejszym UTW. Ileż tam było dobrej energii i radości.
Relacja ze spotkania tutaj pod datą 4 maja 2016. Niestety, na Facebooku podobnie jak w przypadku Drobina starszy wpis trzeba poszukać.

Wszystkim bibliotekarzom (ależ ta forma męska nie pasuje do tego zawodu!), więc szczególnie paniom bibliotekarkom, składam serdeczne podziękowanie za zorganizowanie tylu spotkań i zapewnienie frekwencji. Za chwilę maj, więc w miesiącu Waszego święta życzę dalszych sukcesów i umiejętnego pokonywania trudności, których w tym zawodzie nie brakuje.

Pozdrawiam i zapraszam na następne spotkania,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Jedenasta rocznica

Marzec 31st, 2016

Drogi Czytelniku,
nominalnie jedenasta rocznica wypada dopiero za dwa dni. To wtedy, 2.04.2005 r. zakończył swój ziemski żywot papież Jan Paweł II. Akurat też była sobota. Taki zbieg okoliczności. Może dlatego zebrało mi się na wspominki?

Fizycznie najbliżej tego Papieża byłem podczas Jego pierwszej wizyty w Polsce w 1979 r. Był ode mnie tylko o kilkadziesiąt centymetrów. Błogosławił nam, przechodząc do namiotu, w którym przebierał się w szaty liturgiczne.

W jaki sposób trafiłem w to miejsce? Jako studenci zostaliśmy zatrudnieni przez Telewizję Polską do ochrony na Placu Zwycięstwa (obecnie to Plac marsz. Józefa Piłsudskiego) wszelkiego rodzaju kabli   związanych z przekazem Mszy Świętej, a więc zarówno energetycznych, jak i transmisyjnych.

To była świetna fucha. Roboty mało, a przepustka pozwalała wejść wszędzie. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie – teraz może się to wydawać absurdalne – wysokowydajne kserokopiarki w Centrum Prasowym. Wtedy na naszym rynku to była absolutna nowość. Dodam jeszcze, że tam można było kupić za grosze piwo Zagłoba. W tamtych czasach marka w Warszawie nieznana i niedostępna. To piwo szło tylko na eksport. Smak miało przedni.

Jeśli porówna się współczesne systemy zabezpieczenia ważnych osób, stwierdzam z pełnym przekonaniem, że w 1979 r. Jan Paweł II był praktycznie niechroniony. Owszem, było przy nim w pobliżu kilku osiłków, lecz gdy ktoś miał przepustkę taką jak my, mógł się przywitać z Papieżem. Tak zrobił mój kolega ze studiów, Krzysiu Lipski. Jan Paweł II uścisnął mu dłoń.

Wspominając tak odległe czasy, jestem dumny, że w mojej książce Przywilej wyboru zamieściłem kilka cytatów Jana Pawła II. To z mojej strony forma hołdu dla tego wielkiego Człowieka.

Na stronie 67: „Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób twórcą siebie samego”.

Na stronie 164: „Bogatym nie jest ten, kto posiada, lecz ten, kto daje”.

Na stronie 165: „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”.

Na stronie 343: „Przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro”.

Przyznasz, że powyższe myśli Jana Pawła II są wciąż aktualne, bo ponadczasowe.

Pozdrawiam w zadumie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl

Niepotrzebna śmierć

Luty 29th, 2016

Drogi Czytelniku,
w środę 2 marca 2016 r. odbędzie się pogrzeb ojca kolegi mojego syna. To straszny dramat rodzinny. Zmarł 47-letni mężczyzna, praktycznie jedyny żywiciel rodziny. Dlaczego tak się stało? Skutecznie zaatakował go rak jelita grubego.

Wiem dużo na temat tej choroby. Na szczęście nie z autopsji, lecz w wyniku rozmów ze znawcami tematu. Napisałem zresztą na temat profilaktyki tej choroby poczytnego e-booka Kod raka.

Co prawda od jego publikacji minęło już prawie 9 lat. Jednak zawarte w nim tezy są wciąż aktualne. Przede wszystkim ta, że warto i trzeba się badać, aby uchwycić tę straszną i podstępną chorobę, zanim zrobi to ona.

Owszem, przygotowanie do badania i kolonoskopię trudno uznać za czynności komfortowe. Jednak na drugiej szali jest śmierć w męczarniach – jak było w przypadku tego mężczyzny – lub stomia, gdzie worek z odchodami dla wielu chorych jest piekłem na ziemi.

Ostatecznie można sobie dokupić znieczulenie ogólne za 200-300 złotych i nic nie czuć, jeśli ktoś tylko z tego powodu nie chce się przebadać. Gdy wszystko jest w porządku z jelitem grubym, masz na ładnych kilka lat spokój.

Na razie zapisy na przesiewowe badania kolonoskopowe są wstrzymane. Podobno mają je wznowić w kwietniu lub maju 2016 r. Przysługują osobom, które przekroczyły wiek 50 lat i od ostatniego badania minęło co najmniej 10 lat.

Jednak brutalna prawda jest taka, że z powodu niekorzystnych zmian w naszej diecie, badaniami powinny być objęte osoby już od 40 roku życia. Jeśli w rodzinie były przypadki chorób jelitowych, mają one wręcz moralny obowiązek to zrobić.

Jeśli jesteś zupełnie młodą osobą, wpłyń na swoich rodziców lub dziadków, żeby się przebadali. Jeśli do tej pory nie chcieli tego zrobić dla siebie, niech to uczynią z miłości do Ciebie.

Chociaż rak jelita grubego zabija szybko, rozwija się powoli. Działając profilaktycznie, zawsze go wyprzedzisz. Zatem jak często należy się badać?

Obecnie nieoficjalnie mówi się o ośmiu latach. Tak więc ten okres został skrócony o 2 lata w stosunku do tego, co pisałem w swoim e-booku Kod raka. Uważam, że to słuszna koncepcja.

Od mojego ostatniego badania kolonoskopowego minęło 9 lat. Nie ryzykuję. Zapisałem się na nowe. Lekarz pierwszego kontaktu nie robił trudności w zdobyciu skierowania. Niestety, teraz istnieje tylko taka droga dostania się na badanie. Czas oczekiwania 3-6 miesięcy w ramach Kasy Chorych. Za pieniądze zrobią Ci je praktycznie od ręki.

Uczyń wszystko, aby uniknąć kolejnej niepotrzebnej śmierci z powodu choroby, której możesz tak łatwo zapobiec.

Do badań wystąp!
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl